Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rok liturgiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rok liturgiczny. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Jeszcze jeden ADWENT



Adwent, jako czas przygotowania się do Bożego Narodzenia, miał bardzo różne koleje losu i różnie był postrzegany. Warto zatem odczytać jego prawdziwy sens, ponieważ ma to być dla nas czas szczególny.

Oczekiwanie, nadzieja, pokój: oto zasadnicze cechy tego okresu, oczywiście bez pomijania takich elementów jak zamyślenie, refleksja, modlitwa czy oczyszczenie. Biorąc to wszystko pod uwagę, wydaje się, że najbardziej stosownym nastawieniem, które powinno jak najszybciej zagościć w naszych sercach jest... pragnienie. Wraz z Adwentem wchodzimy bowiem w czas oczekiwania, ukierunkowany na wydarzenia ostateczne: przyjście Jezusa! Tego przyjścia powinniśmy pragnąć ze wszystkich sił.

Warto podkreślić, że termin adwent, sam w sobie, wskazuje, że osoba na którą czekamy jest niezwykle ważna. Paradoks polega na tym, że fakt przyjścia „Tego, na którego czekamy” - mimo, iż w sensie historycznym już się dokonał - teraz, w liturgii, ukazywany jest jako wydarzenie z przyszłości. Stanowi to dla nas wyjątkowe zaproszenie i szansę zarazem, byśmy na nowo zrozumieli, że Ten, który ma nadejść, ma znaleźć właściwe miejsce w naszym życiu, ma być wreszcie zauważony.

Chrystus już się narodził, teraz pora, by we mnie zrodził się... prawdziwy chrześcijanin. Powinniśmy sobie po raz kolejny uświadomić, że Chrystus-Mesjasz nie przychodzi po to, by odbierać formalne pokłony, by złożyć nam wizytę towarzyską, by wymienić z nami poglądy... Jemu nie chodzi o idee, lecz o radykalną zmianę, zmianę naszej mentalności! Przyjęcie Go oznacza zatem zgodę na Jego wizję świata, człowieka i zbawienia.

Czuwanie adwentowe otwiera nas na nadzieję, na nowe stworzenie, na zamysł samego Boga. Ewangelista Łukasz przedstawia nam nadejście Pana w kategoriach chwały i potęgi: będzie to więc spotkanie z Chrystusem-Sędzią. Na to spotkanie mamy być gotowi, co więcej - mamy go wyczekiwać!

„Otrzymamy od Boga wszystko to, co mamy nadzieję otrzymać” - zapewniał św. Jan od Krzyża. Oto prawdziwy sens Adwentu: czasu pragnienia, przebudzenia, nadziei, ufności. Nasz Bóg nadchodzi, wstaje jak jutrzenka, nie opóźni się, udzieli nam swego Ducha, który pozwoli nam trwać w modlitewnym wezwaniu: „Marantha! Przyjdź, Panie, Jezu”.

W tej sytuacji potrzeba tak naprawdę tylko jednej słusznej decyzji: w każdej chwili naszego życia zdać się ufnie na Boga. Jeśli nie chcemy, by dzień sądu nas zaskoczył - już teraz zgódźmy się na Jego bliskość.


piątek, 6 kwietnia 2012

Wielki Piątek. Dzień, w którym umarł Chrystus...

Jerozolima, 3 kwietnia 33 roku, godzina 15 - najprawdopodobniej wtedy umarł Jezus Chrystus.
Jego mękę i śmierć katolicy wspominają właśnie w Wielki Piątek. Wielki Piątek w Kościele katolickim to dzień najgłębszej żałoby i refleksji. Jedyny taki w roku, w którym nie odprawia się mszy świętej. Zamiast niej jest liturgia, przypominająca o męce i śmierci Jezusa Chrystusa. Jej centrum stanowi adoracja krzyża.
W Wielki Piątek wierni biorą udział w uroczystej liturgii, podczas której szczegółowo wspomina się poszczególne etapy męki Jezusa: od pojmania go w Ogrodzie Oliwnym, przez sąd Annasza i Kajfasza, Piłata, aż po drogę krzyżową i śmierć na Golgocie. Chrystus, zamiast którego uwolniono złoczyńcę Barabasza, umiera na krzyżu i dopełnia swej misji zbawienia ludzi.
Nabożeństwo Wielkiego Piątku jest odprawiane po południu - ma to upamiętnić godzinę jego śmierci. Kapłani mają na sobie czerwone szaty, upamiętniające ofiarę krwi. Milczą instrumenty muzyczne i dzwony. Nie ma także pieśni na wejście. Na początku celebrans przez chwilę leży krzyżem przed ołtarzem.
W liturgii słowa wierni słuchają fragmentu Księgi Izajasza, zapowiadającego mękę Sługi Pańskiego, urywka, tłumaczącego historię zbawienia i obszernego opisu męki Chrystusa. Później odmawiana jest uroczysta modlitwa powszechna za wszystkie stany Kościoła i cały świat.
Po liturgii słowa następuje adoracja krzyża - każdy z wiernych przyklęka i go całuje. Towarzyszy temu śpiew tradycyjnych pieśni. Po komunii Najświętszy Sakrament przenosi się do symbolicznego grobu. Tam wystawia się monstrancję z Hostią, okrytą białym, przezroczystym welonem. Przeniesienie Eucharystii przypomina zdjęcie z krzyża i pogrzeb Chrystusa.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Wielki Piątek przeżywano w Polsce jako dzień wielkiej żałoby. Zatriumfowała śmieć, człowiek został zdany na pastwę szatana. Ludzie przychodzili więc najczęściej, jak mogli, do kościoła, by choć przez chwilę móc czuwać przy grobie Jezusa.
Zwyczaj budowania grobu wywodzi się z Jerozolimy, gdzie wierni gromadzili się w kolejnych miejscach, związanych z męką Chrystusa - aż po miejsce pośmiertnego spoczynku. A zarazem to prawdziwie polska tradycja. Obecnie zazwyczaj - oprócz monstrancji z Hostią - znajduje się tam figura Chrystusa, krzyż i dekoracja, najczęściej mająca przypominać skaliste okolice Jerozolimy.

czwartek, 23 lutego 2012

Środa Popielcowa

Środą Popielcową wczoraj rozpoczął się w życiu Kościoła kolejny, nowy okres roku liturgicznego - Wielki Post. Obrzędem posypania głów popiołem, liturgia Kościoła przypomina nam skąd pochodzimy i dokąd wrócimy. I już na samym początku tego okresu Bóg stawia nas wobec podwójnego wyboru: Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście (Pwt 30,15). Masz tylko dwie drogi człowieku: albo życie w szczęściu i radości, albo wszystkie nieszczęścia wiecznej śmierci - potępienie. Do ciebie należy wybór: życie, czy śmierć; szczęście, czy nieszczęście? I ty sam poniesiesz wszelkie konsekwencje tego swojego wyboru. Od ciebie, więc zależy czy dojdzie cię „błogosławieństwo”, czy też „przekleństwo”. Pan Bóg, znając nas i nasze potrzeby, radzi: Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo (Pwt 30,19b). Z tym zaś wiąże się przede wszystkim umiłowanie Boga i bliźniego. Wybór Jego dróg. Ochotne wypełnianie przykazań Jego Przymierza, które przez Mojżesza zawarł z nami na Synaju. Ale jest to także gwarancja Bożego błogosławieństwa, czyli szczęście wiecznego przebywania z Nim w niebie.
Atmosfera tej uroczystości przesiąknięta jest zapachem... popiołu. Nie da się tego ukryć. Tradycja ma swoje prawo, choć są i tacy, którzy twierdzą że to przeżytek, muzealny relikt ludowej pobożności, pozostałość średniowiecznych zwyczajów... Woleliby dzisiaj słyszeć o życiu, o radości, o zwycięstwie itp. Szkoda, że nie zdają sobie sprawy, że szczypta popiołu układa się właśnie po linii życia, a nie śmierci. Nie wolno nam w żadnym momencie zapominać o prawdzie, którą tak pięknie wyraża jedna z antyfon mszalnych: „Ty, Panie, kochasz wszystko, co istnieje i nie pogardzasz tym, co stworzyłeś”.
„Pamiętaj, że jesteś prochem...” - to przecież nic innego jak wskazanie na substancję pierwotną, na konieczność powrotu do korzeni, do źródeł, do materii, z której jesteśmy stworzeni. To Bóg jako pierwszy nie akceptuje słabości (tej, która zniekształciła pierwotny obraz człowieka stworzonego przecież na obraz i podobieństwo Boże) i nie godzi się na to, by człowiek pozostał „prochem”. Jeśli człowiek nim pozostaje, to tylko z własnego wyboru. Człowiek-proch, to człowiek, który oddalił się od Boga, odrzucił dialog z Nim i skierował się na drogę, która prowadzi ku śmierci... Czyli sam się skazał na bycie niczym.
Bóg zaprasza do odrodzenia. Zdaje się przekonywać: pamiętaj, że jesteś prochem, ale możesz obrócić się ku Bogu, który jest nieustannym źródłem życia! Bylebyś chciał, już teraz.

czwartek, 23 grudnia 2010

TRADYCJE I ZWYCZAJE BOŻONARODZENIOWE

Czas Bożego Narodzenia, to dni pełne pięknych, starych zwyczajów. Już przed świętami myślimy o kartkach z życzeniami, kupujemy prezenty; w domach trwają wielkie przygotowania do wieczerzy wigilijnej. W Wigilie spotykamy się z rodziną przy stole, dzielimy się opłatkiem, składamy życzenia, śpiewamy kolędy, by potem, o północy iść na pasterkę. Czasem jednak całkiem zwyczajnie zapominamy, co mają poszczególne zwyczaje oznaczać. Zapraszam więc młodzież a także dorosłych, do przypomnienia sobie sensu gestów, wykonywanych podczas świąt.
CHOINKA
Nie można dziś określić nawet w sposób przybliżony od kiedy iglaste drzewko zaczęto kojarzyć z obchodami świąt Bożego Narodzenia. Wiadomo natomiast, że w wielu kulturach i religiach drzewo, zwłaszcza iglaste jest symbolem życia, płodności, odradzania się i trwania. Podejmowano wiele prób biblijnego uzasadnienia wprowadzenia do domów bożonarodzeniowego drzewka, jednak nie znaleziono nigdy bezpośrednich źródeł pisanych, do których można byłoby się odwołać. Faktem jest, iż na jednym z miedziorytów z roku 1553, obok żłóbka widnieje drzewko jodłowe ozdobione gwiazdą i świeczkami. Następne lata potwierdzają występowanie choinki, nawet w mieszkaniach prywatnych w dniu obchodów Bożego Narodzenia. Zwyczaj te stał się powszechnym w mieszczańskich rodzinach niemieckich, tyrolskich, austriackich promieniując stamtąd, zwłaszcza w wieku XIX, na pozostałe kraje europejskie i pozaeuropejskie. Ważne były, rzecz jasna, ozdoby choinkowe. Im również nadawano głębszy sens. I tak na szczycie drzewka zawieszano gwiazdę symbolizującą gwiazdę betlejemska, w zawieszanych jabłkach widziano echo biblijnego jabłka Adama i Ewy, papierowe łańcuchy rozpoznawano jako okowy zniewolenia grzechowego czy nawet politycznego (w okresie rozbiorów), Oświetlenie choinkowe miałoby wskazywać na Chrystusa, który przyszedł na świat jako „światło dla pogan”. Zaś żywe zielone drzewko miałoby symbolizować Chrystusa — źródło wszelkiego życia. Warto o tym pamiętać strojąc swoje świąteczne drzewko. A ubiera się je dopiero w wieczór wigilijny. Aby jednak zapalić świeczki, trzeba poczekać na pojawienie się na niebie pierwszej gwiazdy.
WIECZERZA WIGILIJNA
Tradycja rodzinnej, uroczystej wieczerzy jest dzisiaj bardzo mocno zakorzeniona w polskich domach. Obyczaj ten zauważono i zapisano już w XVII w., choć przypuszcza się, że był praktykowany już dużo wcześniej. Jego istotnym elementem jest zachowanie postu. Wieczerzę poprzedza przygotowanie choinki, jak też domowej szopki. Pod białym obrusem kładzie się kilka kłosów siana (symbolika szopki betlejemskiej). Do stołu zasiada się po ukazaniu pierwszej gwiazdy na niebie. Uczestnicy kolacji dzielą się białym opłatkiem, składają życzenia, wybaczają wzajemne urazy. Przyjęło się pozostawienie wolnego nakrycia przy stole dla ewentualnego gościa lub też symbolicznie dla Chrystusa. Były i są różne przesądy dotyczące ilości i zawartości potraw wigilijnych. Najczęściej podaje się zupę rybną czy migdałową, barszcz, potem grzyby z kapustą, ryby gotowane lub pieczone (najczęściej karp w szarym sosie), kluski z makiem, kompot z suszonych owoców, itd. Na ogół przygotowuje się 7, 9 względnie 12 potraw. We wschodnich regionach obowiązkowo podaje się kutię (gotowaną pszenicę lub jęczmień z miodem, orzechami i migdałami). Po skończonej wieczerzy śpiewa się kolędy i obdarowuje prezentami.
OPŁATEK
Wigilijny zwyczaj łamania się opłatkiem należy do najtrwalszych i najżywszych tradycji Bożego Narodzenia. Dzielenie się opłatkiem, choć niekoniecznie w Wigilię, praktykowali już najwcześniejsi chrześcijanie — otrzymywali go ci, którzy nie byli na mszy. Od dawna, tuż przed wieczerzą, łamano się opłatkiem z członkami rodziny, służbą, kolędnikami i oczywiście duchami przodków. Nawet zwierzęta gospodarskie dostawały opłatek od swego gospodarza. Nie ma solidnego studium, które wskazałoby kiedy i w jakich okolicznościach ta tradycja zakorzeniła się w Polsce. Najstarsza wzmianka źródłowa pochodzi z końca XVIII wieku. Dzisiaj jest to już wyłącznie polski zwyczaj, którego najważniejszym przesłaniem jest pojednanie. Dzieląc się opłatkiem składamy sobie życzenia dobra wszelakiego, zapominamy o urazach, wybaczamy winy.
KOLĘDY
Wyraz kolęda pochodzi od łacińskiego słowa „calendae”, oznaczające pierwszy dzień miesiąca. W starożytnym Rzymie uroczyście obchodzono szczególnie calendae styczniowe, kiedy to konsulowie prawnie obejmowali swój urząd w całym imperium rzymskim. Przy reformie kalendarza (46 r. przed naszą erą), zadekretowanym przez Cezara Juliusza (stąd „kalendarz juliański”) potwierdzono 1 stycznia jako początek roku administracyjnego. W Rzymie obchodzono to bardzo uroczyście. Odwiedzano się, obdarowywano podarkami, śpiewano okolicznościowe pieśni. Wraz z przyjęciem chrześcijaństwa zwyczaje te stopniowo powiązano z początkiem rachuby nowego czasu „nowej ery”, czyli narodzin Chrystusa. Kolęda w Polsce oznacza przede wszystkim pieśń religijną, związaną tematycznie z narodzinami Chrystusa. Najstarsza polska kolęda „Zdrów bądź królu anielski” pochodzi z 1424 roku, choć sam termin kolęda utrwalił się dopiero w XVII w. W okresie tym powstawało wiele pastorałek i kolęd. Inne śpiewali zakonnicy, inne arystokracja, mieli też swoje kolędy kupcy i pozostałe stany. Niektóre kolędy autorskie znane są do dziś: „Przybieżeli do Betlejem pasterze” i „Przy onej górze” J. Żabczyca, „Bóg się rodzi” F. Karpińskiego, „Mizerna, cicha” T. Lenartowicza. Jednak kolędy powstawały też dzięki twórcom anonimowym. Tłumaczono je z łaciny czy z języków krajów sąsiedzkich. Jakkolwiek większość kolęd powstała w łonie kościoła katolickiego, nie brak jednakże kolęd luterańskich, kalwińskich czy husyckich. Kolędy są zjawiskiem kulturowym, zwłaszcza w Polsce, gdzie ilość znanych i opisanych kolęd osiąga liczbę ponad pół tysiąca.
PREZENTY GWIAZDKOWE
Powszechna praktyka wzajemnego obdarowywania się prezentami (zwłaszcza dzieci) związana była pierwotnie z kultem i życiorysem św. Mikołaja, biskupa diecezji Bari (Włochy), wielkiego jałmużnika żyjącego w IV wieku. Jego niezwykła hojność, troska o biednych, stały się symbolem i uosobieniem miłości każdego bliźniego. Właśnie w okresie świąt bożonarodzeniowych znalazła swoje logiczne uzasadnienie i to już w średniowieczu. Dzisiejszą tradycję wręczania świątecznych prezentów zawdzięczamy Marcinowi Lutrowi, który w 1535 roku domagał się, aby protestanci zaniechali zwyczaju „św. Mikołaja”, a prezenty dawali swoim dzieciom jako dar samego „Dzieciątka Jezus”. Z czasem wszystkie kraje chrześcijańskie, także katolickie przyjęły tę praktykę. Jednakże ślad dawnej tradycji biskupa — św. Mikołaja nadal rozpoznajemy w postaci tzw. gwiazdora ubranego w szaty biskupie, z mitrą i pastorałem, względnie nazywanego wprost Santa Claus (kraje anglosaskie) czy Sinterklaas (Holandia). To on w wigilię Bożego Narodzenia przynosi nadal prezenty, to dzieci nadal ze swoją dziecięcą wiarą piszą do niego listy.

niedziela, 31 października 2010

Uroczystość Wszystkich Świętych

Niedziela - Dzień Pański - to cotygodniowe święto upamiętniające zmartwychwstanie Jezusa, a także dzieło stworzenia i zesłanie Ducha Świętego. Jest ona najstarszym i pierwszym dniem świątecznym. Jednak w liturgii Kościoła mamy także uroczystości i święta nakazane. Jednym ze świąt nakazanych jest uroczystość Wszystkich Świętych. Wszystkich Świętych - znanych i anonimowych, dawnych i współczesnych Kościół uroczyście wspomina 1 listopada. Uroczystość Wszystkich Świętych nie jest - jak czasem się myśli - "Świętem Zmarłych". W dniu Wszystkich Świętych Kościół raduje się z faktu, iż bardzo wielu naszych zmarłych dostąpiło już zbawienia i przebywa u Boga w niebie. Radujemy się z wielkiej rzeszy świętych, o których pamięć wśród ludzi nieraz zaginęła. W odróżnieniu od tej uroczystości, następnego dnia - 2 listopada, w dniu zadusznym - wspomina się wszystkich wiernych zmarłych.
Uroczystość Wszystkich Świętych - jak każde święto w Kościele - ma charakter bardzo radosny. Niektóre imiona i życiorysy świętych są znane, gdyż zostali oni oficjalnie ogłoszeni takimi przez Kościół. Jednak liczba świętych jest tak wielka, że i cała wieczność - to będzie za mało, aby ich wszystkich poznać. I tak jak w ciągu roku mamy uroczystości ku czci poszczególnych świętych czy błogosławionych, tak w tym dniu czcimy na raz wszystkich, którzy już osiągnęli wieczne szczęście przebywania z Bogiem w niebie. Kościół wspomina nie tylko tych znanych nam imienia, ale także wszystkich wiernych zmarłych, którzy już osiągnęli zbawienie i przebywają w niebie. Widzi w nich swoich orędowników u Boga i przykłady do naśladowania.
Wstawiennictwa Wszystkich Świętych wzywa się w szczególnie ważnych wydarzeniach życia Kościoła. Śpiewa się wówczas Litanię do Wszystkich Świętych, która należy do najstarszych litanijnych modlitw Kościoła i jako jedyna występuje w księgach liturgicznych (w liturgii W. Piątku oraz obrzędach święceń kapłańskich i sakry biskupiej).
Dzień Wszystkich Świętych przypomina prawdę o powszechnym powołaniu do świętości. Każdy chrześcijanin, niezależnie od konkretnej drogi życia, jest powołany do świętości. Tej pełni człowieczeństwa nie można osiągnąć własnymi siłami. Konieczna jest pomoc łaski Bożej, czyli dar życzliwości Boga. Ponieważ Stwórca powołuje do świętości wszystkich, także każdemu człowiekowi pomaga swą łaską. Teologia wskazuje, iż każdy otrzymał dar zbawienia, bo Jezus Chrystus złożył ofiarę za wszystkich ludzi. Od każdego z nas jednak zależy, w jakim stopniu przyjmiemy od Boga dar świętości.
Uroczystość Wszystkich Świętych zdecydowanie różni się od Dnia Zadusznego (Wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych) przypadającego na 2 listopada. Uroczystość przypadająca na 1 listopada wyraża powszechne powołanie do świętości. Wskazuje na hojność Pana Boga i pogłębia nadzieję, że wszelkie rozstanie nie jest ostateczne, bo wszyscy są zaproszeni do domu Ojca. Razem jednak Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny przypominają prawdę o wspólnocie Kościoła, obejmującej świętych w niebie, pokutujących w czyśćcu i żyjących jeszcze na ziemi. Wśród tych trzech stanów Kościoła dokonuje się, poprzez modlitwę, pamięć czy ofiarę, ciągła wymiana dóbr duchowych. W tej łączności (komunii) wyraża się świętych obcowanie. Początki dnia wszystkich świętych sięgają IV w. W Antiochii czczono wtedy pamięć o wielu bezimiennych męczennikach, których wspominano w niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego. Kiedy w 610 r. papież Bonifacy IV otrzymał od cesarza starożytną świątynię pogańską Panteon, kazał złożyć tam liczne relikwie i poświecił tę budowlę na kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Męczenników. Z rocznicą tych wydarzeń związane było rzymskie święto Wszystkich Świętych. Czczono wtedy jedynie Maryję i męczenników. W późniejszych wiekach dołączono kult "wszystkich doskonałych Sprawiedliwych". Dopiero z czasem obchody przeniesiono z maja na 1 listopada.
W dniu Wszystkich Świętych po południu, po Nieszporach lub niezależnie od nich, na cmentarzu odprawia się procesję żałobną ze stacjami. Od południa Dnia Wszystkich Świętych i przez cały Dzień Zaduszny w kościołach i kaplicach publicznych można uzyskać odpust zupełny, ale tylko jeden raz.
Warunki zyskania odpustu są następujące:
1.    pobożne nawiedzenie kościoła lub kaplicy,
2.    odmówienie "Ojcze nasz" i "Wierzę w Boga",
3.    dowolna modlitwa w intencji Ojca św.,
4.    Spowiedź i Komunia św.

sobota, 3 kwietnia 2010

Święconka i jej symbole

W Wielką Sobotę błogosławi się także pokarmy na stół wielkanocny. Wierni przynoszą w do kościoła tzw. święcone. Święcenie pokarmów świątecznych jest starym zwyczajem w Kościele. Spożywanie posiłku jest też czynnością świętą, dlatego modlimy się przed i po jedzeniu, a na największe święto Zmartwychwstania święcimy także pokarmy.
Przepełnieni wielkanocną radością, zasiądziemy po Mszy rezurekcyjnej do świątecznego stołu i podzielimy się wzajemną życzliwością przy składaniu sobie życzeń. Nowe życie Zmartwychwstałego Pana symbolizuje poświęcone jajko, którym także dzielimy się wzajemnie.
Błogosławieństwo pokarmów, zwane powszechnie święconką lub święconym, szczyci się długim rodowodem. Początki tego chrześcijańskiego obrzędu sięgają VIII wieku, w Polsce zaś pierwsze jego praktyki odnotowano w XIV stuleciu. Najpierw święcono tylko pieczonego baranka, a więc chlebową figurkę o postaci baranka. Potem dodawano kolejno ser, masło, ryby, olej, pokarmy mięsne, ciasto i wino. Na końcu święcony kosz został uzupełniony jajkiem i pozostałymi pokarmami, które obecnie weszły do kanonu święconki.
Warto pamiętać, że dobór potraw w koszyku nigdy nie był przypadkowy. Od wieków każdy Boży dar symbolizował co innego, uznanego przez ludową jak i chrześcijańską tradycję. Zestaw tych darów się zmieniał, ograniczano ich ilość, aż pozostało tylko sześć, by ostatecznie powiększyć do siedmiu. Ten zestaw, przyjęty w okresie wczesnego romantyzmu, obowiązuje do dziś. Potraw w koszyku może być więcej, ale tych siedem powinno się w nim znaleźć przede wszystkim. Symbolizują bowiem treść chrześcijaństwa.
Chleb we wszystkich kulturach ludzkości był i jest pokarmem podstawowym, niezbędnym do życia. Gwarantował dobrobyt i pomyślność. Wśród chrześcijan zawsze był symbolem nad symbolami - przedstawia bowiem Ciało Chrystusa. Jeżeli pieczono wiele odmian chleba, do kosza kładziono po dużej kromce każdego z nich. Natomiast koniecznie poświęcony był cały chlebek wielkanocny czyli paska. W tym celu specjalnie ją przecież pieczono.
Jajko jest dowodem odradzającego się życia, symbolem zwycięstwa nad śmiercią. Tę symbolikę rozpowszechnili w Polsce niemieccy zakonnicy. Wywodzi się ona z dawnego zakazu spożywania jaj podczas Wielkiego Postu. Jajka na stół powracały ponownie w Wielkanoc. Sól to minerał życiodajny, dawniej posiadający moc odstraszania wszelkiego zła. Bez soli nie ma życia. To także oczyszczenie, samo sedno istnienia i prawdy. Stąd twierdzenie o „soli ziemi", jak to w Kazaniu na Górze powiedział Chrystus o swoich uczniach. Wędlina zapewnia zdrowie i płodność, a także dostatek, bo przecież nie każdy mógł sobie pozwolić na ten szczególny pokarm. Kiedyś był to choćby plaster szyneczki, a od XIX wieku słynna polska kiełbasa. Ser jest symbolem zawartej przyjaźni między człowiekiem a siłami przyrody, a przede wszystkim stanowi gwarancję rozwoju stada zwierząt domowych. Ser jest bowiem produktem mlecznym pochodzącym od krów, owiec i kóz. Chrzan zawsze był starym ludowym znamieniem wszelkiej siły i fizycznej krzepy. Współdziałając z innymi potrawami zapewniał ich skuteczność. Ciasto do koszyka ze święconką weszło ostatnie, jako symbol umiejętności i doskonałości - zapewne głównie jako popis domowych gospodyń. Ciasto reprezentowane było głównie przez wielkanocne baby, a jej nie udany wypiek był wielką kompromitacją. Poza tym winien to być zawsze wypiek własny, domowy, a nie kupiony w ciastkami. Wystarczy zwykła domowa drożdżówka.
Taka to była tradycja siedmiu błogosławionych darów, znana w Polsce wszędzie od wielu lat. Współczesne uzupełnienia wielkanocnego koszyka są już dodatkami bez znaczenia - wkładane tam trochę ze snobizmu, z nieświadomości, a najczęściej z powodu lekceważenia tradycji.
Koszyk winien być z wikliny, słomy lub sosnowych łubów. Wyścielony serwetą, ozdobiony bielą koronek i zielenią bukszpanu lub gałązek borówki, był wyrazem wielkiej radości. Tą radością trzeba się podzielić podczas wielkanocnego śniadania. I to w znaczeniu symbolicznym jak też dosłownym.

środa, 31 marca 2010

Triduum Paschalne

Święte Triduum Paschalne (z łac. triduum – Trzy Dni) jest to najważniejsze wydarzenie w roku liturgicznym katolików, którego istotą jest celebracja Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Rozpoczyna się wieczorną Mszą w Wielki Czwartek (Msza Wieczerzy Pańskiej), kończy zaś drugimi nieszporami po południu Niedzieli Wielkanocnej.
Jednak na treść wydarzeń Wielkiego Tygodnia składają się: triumfalny wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy w Niedzielę Palmową, ostatnie dyskusje z Sanhedrynem Chrystusa Pana w świątyni, przepowiednie Chrystusa o zburzeniu Jerozolimy i o końcu świata. Ostatnia Wieczerza i Męka Pańska, wreszcie chwalebne Zmartwychwstanie Chrystusa. Obrzędy liturgiczne tych dni są tak wkomponowane, aby wiernym ułatwić wizualne niemal odtworzenie tych wypadków, bezpośrednio związanych z tajemnicą odkupienia rodzaju ludzkiego, pobudzić do refleksji i wielkiej wdzięczności, doprowadzić do pojednania się w sakramencie Pokuty, odnowić w nich pierwotną gorliwość w służbie Bożej. Wielki Tydzień ma tak wysoką rangę w liturgii Kościoła, że nie dopuszcza nawet uroczystości. Gdyby zaś takie wypadły, odkłada się je po Wielkanocy
Obchody Triduum Paschalnego, choć trwają od Wielkiego Czwartku do Niedzieli Wielkanocnej, wbrew pozorom nie trwają cztery, lecz trzy dni. Jest to związane z żydowską rachubą czasu. Każde święto rozpoczyna się już poprzedniego dnia wieczorem po zachodzie słońca. Tak więc pierwszy dzień świętego Triduum (Trzech Dni) Paschalnego rozpoczyna się od Mszy Wieczerzy Pańskiej w czwartek a kończy Liturgią Męki Pańskiej w piątek jeszcze przed wieczorem. Jest to zgodne z Ewangelią, która mówi, że Ciało Jezusa spoczęło w Grobie jeszcze przed nastaniem szabatu. Drugi dzień to czas liturgicznej ciszy i smutku. Kościół nie sprawuje Mszy św., a Komunię św. mogą, w formie wiatyku, przyjmować jedynie umierający. Właściwie nie sprawuje się żadnych sakramentów, choć m.in. polskie doświadczenie uczy, że to czas wzmożonej posługi kapłanów sprawujących sakrament pojednania. Wieczorem kończy się "dzień żałoby". Rozpoczyna się trzeci dzień, w którym Chrystus zmartwychwstał. Nastaje święta Noc Zmartwychwstania, podczas której powstaje z martwych Chrystus Pan - Słońce, które nie zna zachodu. Noc Paschalna oraz cała Niedziela Wielkanocna to największe święto chrześcijańskie, pierwszy dzień tygodnia, uroczyście obchodzony w każdą niedzielę przez cały rok.
"Pascha" - oznacza przejście. Pascha jest głównym świętem Izraelitów, pamiątką przejścia z niewoli egipskiej przez Morze Czerwone do Ziemi Obiecanej. Pascha Chrystusa oznacza Jego przejście ze śmierci do życia, z tego świata do Ojca. Pascha wyznawców Chrystusa dokonuje się przez sakramenty, w których przechodzimy ze śmierci grzechu do nowego życia.
Te trzy dni stanowią jedno święto. W liturgii uobecnia się tajemnica męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Krzyża nie wolno oddzielać od zmartwychwstania. W jedności Triduum Paschalnego kryje się sedno chrześcijańskiego przesłania: życie rodzi się ze śmierci. Celebrując zbawcze wydarzenia, stajemy się ich uczestnikami. Odkrywamy, że stało się to ze względu na nas, dla naszego zbawienia. Dla chrześcijan nie ma nic ważniejszego, nic bardziej godnego świętowania. Jak niedziela zajmuje główne miejsce w tygodniu, tak Triduum Paschalne stanowi szczyt roku liturgicznego.
Warunkiem owocnego przeżycia Triduum jest wewnętrzne nastawienie, że święta paschalne zaczynają się wieczorem w Wielki Czwartek. Warto wcześniej odprawić spowiedź, zrobić zakupy i porządki, skupić się na rozważaniu tajemnic wiary.

środa, 17 lutego 2010

Wielki Post

Wielki Post trwa 40 dni i rozpoczyna się zawsze w Środę Popielcową. Jej data zależy od daty uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego. W Środę Popielcową kapłani na znak pokuty i umartwienia posypują nasze głowy popiołem. Do dobrego przeżycia tego czasu pomagają nam modlitwa, post i jałmużna. W niedziele Wielkiego Postu odprawiane są Gorzkie Żale, a w piątki - nabożeństwa Drogi Krzyżowej. W tym okresie w liturgii nie odmawia się hymnu "Chwała na wysokości Bogu", "Ciebie, Boże, chwalimy" oraz aklamacji "Alleluja".
Popiół jest także znakiem pokuty za grzechy. Dziś posypanie głów popiołem ma raczej wymiar symboliczny. Ma on nam przypominać Tego, który nie znał grzechu, a którego Bóg "uczynił dla nas grzechem, abyśmy stali się w Nim sprawiedliwością Bożą" (2 Kor 5,21).
Post czterdziestodniowy znany był już w IV wieku, miał on jednak charakter przygotowania do Świąt Wielkanocnych. W tym okresie wyznaczono kilka dni postu połączonych z pewnymi obrzędami. Wielki Post ma charakter realizowania Chrystusowego wezwania do pokuty i nawrócenia.
Teksty czytań mszy celebrowanej w Środę Popielcową nawołują wyraźnie do przemiany życia. "Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament", "zarządźcie święty post" - wzywa Bóg słowami księgi proroka Joela (Jl 2,12.15), a święty Paweł nalega: "W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem!" (2 Kor 5,20)
Do liturgii Kościoła wprowadzono go w VII wieku; w roku 1091, podczas synodu w Benewencie, papież Urban II uznał ów gest za obowiązkowy element liturgii. Posypując czoła wiernych odrobiną popiołu, uzyskanego ze spalonych ubiegłorocznych gałązek palmowych, kapłan wypowiada zdanie, przypominające o konsekwencji grzechu pierwszych rodziców: "pamiętaj, człowiecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz".
Przyjęcie popiołu oznacza pokorne uznanie słabości ludzkiej oraz gotowość wewnętrznego odrodzenia. Pomocą dla nawracającego się chrześcijanina mogą być praktyki pokutne: post, modlitwa i jałmużna.
W Środę Popielcową obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post ścisły (trzy posiłki w ciągu dnia, w tym tylko jeden - do syta). Prawem o wstrzemięźliwości są związani wszyscy powyżej 14. roku życia, a prawem o poście - osoby pełnoletnie do rozpoczęcia 60. roku życia.

piątek, 22 stycznia 2010

Okres Zwykły w ciągu roku

Oprócz okresów mających własny charakter w roku liturgicznym pozostaje 33 lub 34 tygodnie. W tym czasie obchodzi się misterium Chrystusa w jego pełni, zwłaszcza w niedziele. Okres Zwykły składa się z dwóch części: pierwsza rozpoczyna się w poniedziałek po święcie Chrztu Pańskiego i trwa do wtorku przed Środą Popielcową (obejmuje około 4-6 tygodni). Powtórnie Okres Zwykły zaczyna się w poniedziałek po uroczystości Zesłania Ducha Świętego i kończy przed I Nieszporami I Niedzieli Adwentu. W ostatnią niedzielę roku liturgicznego obchodzi się uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata.
Niedziela to cotygodniowe święto upamiętniające zmartwychwstanie Jezusa, a także dzieło stworzenia i zesłanie Ducha Świętego. Jest ona najstarszym i pierwszym dniem świątecznym.
Od czasów apostolskich jest ona świętowana jako pamiątka Zmartwychwstania Jezusa. W Biblii jest zwana pierwszym dniem tygodnia (Mt 28,1; Mk 16,2.9; Łk 24,1); w tym dniu Chrystus zmartwychwstał, ukazał się uczniom, spożył z nimi posiłek w Emaus i zesłał Ducha Świętego.
Polska nazwa dnia - niedziela pochodzi od staropolskiego i słowiańskiego czasownika "dzielać" czyli pracować. Zwrot "nie dzielaj" oznaczał "nie pracuj", co wskazuje iż jest to dzień odpoczynku.
Praktykowane przez pierwszych chrześcijan świętowanie niedzieli stanowiło ich znak rozpoznawczy W niedzielę wszyscy ochrzczeni zbierali się na łamaniu chleba i wspólnej modlitwie (Eucharystia). Udział w Eucharystii, w pierwszych wiekach spontaniczny, stał się jako centrum życia chrześcijańskiego "obowiązkiem niedzielnym", który w XIII w. uzyskał kształt przykazania kościelnego.
Uczestnictwo w niedzielnej mszy stanowi też świadectwo przynależności do wspólnoty Kościoła oraz wiary w świętość Boga i nadzieję zbawienia.
Skoro więc wybieramy się do Kościoła w niedzielę, po co tam właściwie idziemy. Eucharystia niedziela pozwala nam szczególnie przeżywać niedzielę jako pamiątkę zmartwychwstania Jezusa. Jest to miejsce, w którym Jezus chce do nas mówić i chce nam coś powiedzieć. Poprzez czytane Słowo Boże oraz poprzez spotkanie z Nim w eucharystii. Jest to też czas gdy my chcemy mówić do Niego. Kościół modli się w czasie mszy świętej modlitwą wiernych i my w sercu zanośmy nasze osobiste intencje, które nas nurtują. Eucharystia jest też czasem, gdzie Jezus chce nam coś dać. I daje nam wiele bo samego siebie. Starajmy się więc być w stanie łaski uświęcającej, by móc wyjść na to spotkanie i przyjąć Jego dar. My też przychodzimy żeby dawać, żeby oddać swoje sprawy, kłopoty a przede wszystkim swoje życie, które jest przecież najbezpieczniejsze w Jego rękach.

sobota, 2 stycznia 2010

Uroczystość Objawienia Pańskiego

Obchodzona każdego roku 6 stycznia uroczystość Objawienia Pańskiego, zwana w polskiej tradycji świętem Trzech Króli, jest najstarszym - obok Wielkanocy - świętem kościelnym. Boże Narodzenie koncentruje się na uniżeniu Jezusa, a Objawienie Pańskie wskazuje na Boską wielkość nowonarodzonego Dziecięcia. Bóstwo Chrystusa uznali Mędrcy ze Wschodu, padając przed Nim na twarz, oddając Mu pokłon i ofiarując dary. To samo Bóstwo obwieścił głos Ojca z nieba w momencie chrztu Chrystusa w wodach Jordanu. Swe Bóstwo okazał wobec Apostołów sam Jezus, gdy dokonał pierwszego cudu przemiany wody w wino, aby "objawić swoją chwałę i by uwierzyli w Niego Jego uczniowie". W mędrcach - "reprezentantach wyznawców sąsiednich religii pogańskich - Ewangelia widzi pierwociny narodów, które przyjmą Dobrą Nowinę zbawienia".
Objawienie Pańskie było znane już od III w. Tego właśnie dnia obchodził Kościół grecki święto Bożego Narodzenia, ale w treści znacznie poszerzonej: jako uroczystość Epifanii, czyli zjawienia się Boga na ziemi w tajemnicy wcielenia. Na Zachodzie uroczystość Objawienia Pańskiego datuje się od końca IV w. (oddzielnie od Bożego Narodzenia).
Chociaż uroczystość Objawienia Pańskiego powszechnie jest u nas zwana świętem Trzech Króli, jednak Ewangelie nie nazywają Mędrców królami, ani też nie podają ich liczby. O trzech Mędrcach - w związku z symbolicznymi trzema darami, jakie złożyli Chrystusowi - zaczęto pisać w III w. Ich imiona - Kacper, Melchior, Baltazar - pojawiły się w średniowieczu.
Magowie który przybyli do Betlejem złożyli Jezusowi swoje dary. Kadzidło i mirra były wówczas na wagę złota. Należały bowiem do najkosztowniejszych darów. Była to żywica z rzadkich drzew o silnym i miłym zapachu. Palono ją dla przyjemności w pałacach możnych.
Od XV/XVI w. w kościołach poświęca się kadzidło i kredę. Kredą oznaczamy drzwi na znak, że w naszym mieszkaniu przyjęliśmy Wcielonego Syna Bożego. Piszemy na drzwiach litery K+M+B, które mają oznaczać imiona Mędrców (Kacper, Melchior, Baltazar) lub też mogą być pierwszymi literami łacińskiego zdania: (Niech) Chrystus mieszkanie błogosławi - po łacinie: Christus mansionem benedicat. Zwykle dodajemy jeszcze aktualny rok.
Objawienie Pańskie jest świętem nakazanym i tego dnia każda osoba wierząca ma obowiązek uczestnictwa we mszy świętej.

wtorek, 22 grudnia 2009

Boże Narodzenie

Boże Narodzenie to najważniejsze, zaraz po Wielkanocy, święto w roku. Jednak przez kilkaset lat po narodzeniu Jezusa święta Bożego Narodzenia nie były znane. Chrześcijanie świętowali najpierw fakt, że Jezus zmartwychwstał i żyje, a dopiero od IV w. zaczęli świętować także Boże Narodzenie. Wtedy też z polecenia cesarzowej Heleny wzniesiono w Betlejem, w miejscu gdzie narodził się Jezus bazylikę Narodzenia Pańskiego. Z czasem powstał zwyczaj budowania stajenki, by upamiętnić fakt, że Jezus narodził się w stajni. Pierwszą w historii bożonarodzeniową szopkę urządził w Greccio św. Franciszek z Asyżu w nocy z 24 na 25 grudnia 1223 roku.
Powstała też msza zwana pasterką by upamiętnić nocną wizytę pasterzy w noc Bożego Narodzenia i wiele innych świątecznych zwyczajów.
Także nasze domy są pełne świątecznego klimatu. Zmieniają one swój wygląd, pojawia się choinka, ozdoby, świąteczne wypieki i prezenty - wszystko po to, aby podkreślić świąteczny charakter tego bożonarodzeniowego czasu.
Czas Bożego Narodzenia, to dni pełne pięknych, starych zwyczajów. Już przed świętami myślimy o kartkach z życzeniami, kupujemy prezenty; w domach trwają wielkie przygotowania do wieczerzy wigilijnej. W Wigilie spotykamy się z rodziną przy stole, dzielimy się opłatkiem, składamy życzenia, śpiewamy kolędy, by potem, o północy iść na pasterkę. Czasem jednak całkiem zwyczajnie zapominamy, co mają poszczególne zwyczaje oznaczać. Zapraszam więc wszystkich do przypomnienia sobie sensu gestów, wykonywanych podczas świąt. Ich opis znajdziecie w świątecznym biuletynie naszej Polskiej Misji Katolickiej.

środa, 16 grudnia 2009

Adwent

Adwent to czas radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa. Adwent zaczyna się w niedzielę po uroczystości Chrystusa Króla czyli między 29 listopada a 3 grudnia. Trwa on od 23 do 28 dni, z których cztery zawsze są niedzielami. Adwent kończy się wigilią Bożego Narodzenia, która niekiedy zbiega się z czwartą niedzielą Adwentu. Adwent rozpoczyna się od pierwszych nieszporów pierwszej niedzieli Adwentu, a kończy się pierwszymi nieszporami Bożego Narodzenia. Pierwsza niedziela Adwentu zawsze rozpoczyna nowy rok liturgiczny w Kościele. Adwent jest wyjątkowym czasem dla chrześcijan. Słowo adwent pochodzi z języka łacińskiego "adventus", które oznacza przyjście. Dla starożytnych rzymian słowo to, oznaczało oficjalny przyjazd cezara. Dla chrześcijan to radosny czas przygotowania na przyjście Pana. Oczekiwanie na przyjście Chrystusa musi rodzić radość, gdyż jest oczekiwaniem na przyjście Jezusa. Dlatego też Adwent jest nie tyle czasem pokuty, ile raczej czasem pobożnego i radosnego oczekiwania. Opuszczenie hymnu Gloria nie jest wyrazem pokuty, jak w Wielkim Poście, lecz znakiem czekania na nowe zabrzmienie hymnu anielskiego śpiewanego w noc narodzenia Jezusa (Łk 2, 14).  -Owo oczekiwanie ma swoje trzy znaczenia:
- Najpierw wspominamy oczekiwanie na pierwsze, historyczne przyjście Jezusa. Łączyny się z tymi wszystkimi pokoleniami ludzi sprawiedliwych z czasów starego testamentu, którzy przez wieki oczekiwali na przyjście Mesjasza. Liturgia adwentowa ukazuje postacie tych świętych, którzy poprzedzili lub przepowiadali przyjście Mesjasza. Bóg już po grzechu pierworodnym obiecał, że przyjdzie "Potomek" Niewiasty, który zgładzi szatana. Naród wybrany przez wieki z nadzieją oczekiwał spełnienia tej obietnicy. Jan Chrzciciel stał się głosem wołającym, który zapowiadał przyjście Oblubieńca. Wpatrujemy się także w Maryję, która w szczególny sposób Jezusa oczekiwała. Ona poprzez swoje "niech mi się stanie", które wyraża Jej posłuszeństwo, uczy nas posłuszeństwa Słowu w wierze.
- Bezpośrednio nasze myśli biegną ku Bożemu Narodzeniu - oczekujemy świąt, poprzez modlitwę, roraty, adwentowe postanowienia przygotowujemy się do tego świątecznego czasu. Bóg stał się człowiekiem, przyszedł do nas, a więc i my winniśmy wyjść Bogu naprzeciw, aby spotkać się z wcielonym Synem Bożym. W tym czasie winno się odprawiać rekolekcje, które mają nam pomóc przygotować się na spotkanie z Jezusem.
- Jednocześnie nasze myśli biegną ku przyszłości - przypominamy sobie, że kiedyś Jezus ponownie przyjedzie na ziemię, by usunąć zło i zakrólować nad całym światem. Oczekiwanie na przyjście Jezusa jest źródłem radości. Adwent przypomina nam, że całe nasze życie jest czekaniem. Zawsze do czegoś dążymy. Człowiek, który w życiu już na nic nie czeka jest nieszczęśliwy. Nasze życie staje się piękne dlatego, że jest czekaniem, jest dążeniem do czegoś, czekaniem na Kogoś, czekaniem na przychodzącego Chrystusa.
Adwent dzieli się na dwa podokresy, z których każdy ma odrębne cechy, wyrażone w dwóch różnych prefacjach adwentowych:
- Pierwszy podokres Adwentu obejmuje czas od pierwszej niedzieli Adwentu do 16 grudnia, kiedy czytane są teksty biblijne, zapowiadające powtórne przyjście Zbawiciela na końcu świata i przygotowujące do spotkania z Chrystusem Sędzią. Dni powszednie w tym okresie przyjmują wszystkie obchody wyższe rangą (tzn. wspomnienia dowolne, obowiązkowe, święta i uroczystości);
- Drugi okres Adwentu, od 17 do 24 grudnia, to bezpośrednie przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia. W tym okresie w dni powszednie można obchodzić jedynie święta i uroczystości.

czwartek, 26 listopada 2009

Rok liturgiczny

Rok liturgiczny to wspomnienie zbawczego misterium Jezusa Chrystusa w ciągu jednego roku kalendarzowego, rozpoczyna się w pierwszą niedzielę Adwentu, która przypada między 27 listopada a 3 grudnia. W trakcie jednego roku przekazywana jest cała historia zbawienia, opisana na kartach Biblii. Kolejno odsłaniane jest całe Misterium Chrystusa: oczekiwanie, zwiastowanie, nadejście, działalność, śmierć, zmartwychwstanie.
Rok kościelny nie pokrywa się z rokiem kalendarzowym. Chociaż bowiem liczy prawie tyle samo dni i tygodni (52), to jednak rozpoczyna się pierwszą niedzielą Adwentu (koniec listopada lub początek grudnia), a kończy się ostatnią niedzielą uroczystości Chrystusa Króla. Ma on własną strukturę, podziały i święta.
Rok liturgiczny opiera się na zwartej organizacji dni i tygodni. Tworzy on cykl powtarzający się niemal identycznie. Myliłby się jednak, kto by sądził, że rok kościelny, liturgiczny, powstał w jednym dniu, zaplanowany w każdym szczególe przez jakiś sobór czy któregoś z papieży. Powstał on drogą powolnego "rozwoju; procesu, który trwał przez wieki i nie został jeszcze zakończony". Podobnie jak większość chrześcijańskich instytucji, ma on swoją długą i bogatą historię.
Z całą pewnością od wieku II datuje się zwyczaj obchodzenia w Kościele pamiątki Zmartwychwstania Pańskiego jako osobnego święta, przypadającego w rocznicę tego wydarzenia. Z biegiem lat uroczystość ta staje się centralną w roku liturgicznym Kościoła. Bardzo wcześnie, bo już w wieku III i IV powstaje triduum przygotowawcze do obchodu Wielkanocy, rozszerzone niebawem (wiek IV-V) o cały okres Wielkiego Postu. Rozszerzony także znacznie zostaje czas wielkanocny o dni następujące po uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego aż po Pięćdziesiątnicę, czyli do uroczystości Zesłania Ducha Świętego, którą zaczęto wprowadzać już w wieku IV.
W tym samym wieku IV wprowadzona zostaje z wolna do roku kościelnego uroczystość Narodzenia Pana Jezusa, do której także niebawem dojdzie okres przygotowania, rozbudowany zwłaszcza pięknie na Zachodzie w cztery niedziele Adwentu. Tak więc powstały dwa okresy roku kościelnego: wielkanocny i Bożego Narodzenia, organicznie ze sobą związane, bo dotyczące tej samej osoby Jezusa Chrystusa i tej samej tajemnicy - zbawienia rodzaju ludzkiego. Kiedy pierwsza jest tej tajemnicy zapowiedzią i zapoczątkowaniem, to druga jest jej dopełnieniem i ukoronowaniem. Od wieku VII wprowadzono oktawę świąt Bożego Narodzenia.
Kiedy już od wieku I zaczęła się lać nader obficie krew męczeńska, spontanicznie wyłaniać się zaczął w roku Bożym cykl drugi, równoległy: świętych męczenników - Apostołów, biskupów, kapłanów, diakonów i wiernych. Dzień ich bohaterskiej śmierci obchodzono jako dzień ich narodzin dla nieba, pamiątkę odniesionego przez nich zwycięstwa.
Od wieku IV rozpoczyna się również kult świętych wyznawców, a więc tych, którzy całym życiem swoim świadczyli godnie o Jezusie Chrystusie. W tym też czasie wyjątkowo bujnie zaczyna się rozwijać kult Najświętszej Maryi Panny, Matki Zbawiciela świata.