czwartek, 31 grudnia 2009

Przejechałem się na narkotykach...

     Mam 24 lata. Od ośmiu miesięcy jestem ojcem: moja dziewczyna, Ula, urodziła zdrowego chłopca. Znam go jednak tylko ze zdjęć. Czasem, jak zadzwonię, mogę usłyszeć jego głos...
     Opuściłem Polskę, kiedy moja dziewczyna, z którą już mieszkałem, była w 4. miesiącu ciąży. Chciałem się uniezależnić, zarobić na ślub i mieszkanie. Rodzice nie mogli nam pomóc - tata zmarł, gdy byłem mały, mama utrzymuje się z niskiej renty. W życiu codziennym pomagała nam jedynie mama Uli.
     Wyjechałem wraz z kolegą do Hiszpanii, zresztą nie po raz pierwszy. Miałem tam znajomych, którzy organizowali wycieczki do Ameryki Łacińskiej i dobrze płacili, więc podróż wyglądała trochę jak w filmach. Ryzyko było jednak duże, bo nie o wycieczkę szło, tylko o przewóz narkotyków. W grę wchodziło nasze życie. Wtedy jednak owo ryzyko przysłaniała mi złuda dużej kwoty pieniędzy, którą miałem zarobić. Proszę, jeśli ktoś będzie miał możliwość takich zarobków, lepiej niech zostanie w domu - ludzie, którzy się takim biznesem zajmują "ładnie" mówią i są przyjaźni, ale do czasu... W Portugalii kara więzienia za przewóz narkotyków wynosi od 4 do 12 lat. Ja siedzę tu już od roku.
     Z czasem zacząłem się zastanawiać nad tym, ile zła popełniłem, ilu ludzi mogłem pozbawić życia, a przy okazji sam siebie (żeby przemyt nie wyszedł na jaw, podczas kontroli połykaliśmy pastylki). Gdybym mógł cofnąć czas, nie pojechałbym tam nigdy. Wiem jednak, że ci ludzie działają i obiecują młodym naiwnym "szybkie pieniądze".
     Pan Bóg zastukał do mojego serca, kiedy znalazłem się za kratkami. Od dłuższego czasu byłem zagubiony. Nie mogłem się odnaleźć. Przed narodzinami mojego synka coś mnie tknęło, by odmówić modlitwę maryjną. W Portugalii panuje zwyczaj noszenia różańca na szyi. Widok ten wywołał we mnie chęć modlitwy. Pożyczyłem więc różaniec od towarzysza z celi. Okazuje się, że musiałem zjechać tyle świata, żeby Bóg znalazł mnie właśnie tu, w kraju wybranym przez Matkę Boską Fatimską. Przywiązałem się do Niej. Moja mama napisała w liście, że modli się za mnie. To lepszy prezent niż paczka!
     Odkrywam, że więzienie to w moim przypadku nie koniec, lecz początek planu przemiany. Nie palę papierosów, choć większość tu pali. Jest nas dwunastu w jednej celi. Nie zawsze jest spokój. Czasem ciśnienie jest bardzo wysokie. Wtedy nie trudno sięgnąć po papieroska, albo coś silniejszego. Gdy mam zły humor, biorę do ręki różaniec. To pomaga. Kiedy miesiąc temu, w więzieniu znalazł się nowy chłopak z Polski, z tego samego zresztą powodu, co ja, podaliśmy mu z kolegą pomocną dłoń i udzieliliśmy wsparcia duchowego. On też zaczął się modlić. Stwierdził, że więzienie otwiera oczy na rzeczy, których nie dostrzegaliśmy na wolności. Razem poświęcamy ten czas na zmianę swego życia i powrót do Pana Boga.
     Modlitwa różańcowa i koronka do Miłosierdzia Bożego stały się moimi nieodłącznymi modlitwami, przez które upraszam u Pana Boga różne łaski. Pisałem do Fatimy i stamtąd dostałem figurkę oraz medalik, który noszę. A przed Bożym Narodzeniem przysłano mi figurkę Dzieciątka Jezus, którą wysłałem do domu, do mojej dziewczyny.
     W więzieniu dostałem pracę jako malarz. Teraz sprzątam biura u szefa i asystentek socjalnych; mogę uczyć się języka. W szarej codzienności Bóg daje mi małe dowody swojej troski. Ostatnio potrzebowałem okularów (lubię czytać i pisać, a mam problemy ze wzrokiem; modliłem się więc o okulary). I znaleźli się ludzie, którzy się tym zajmą. Co więcej, dostanę nie tylko okulary, ale i ubrania, i środki czystości...
     Potem chciałem zadzwonić do domu, ale nie miałem jak. Nagle podszedł do mnie kolega z Bułgarii i dał mi kartę. Było tam 10 minut, ale to wystarczyło, żeby porozmawiać. Moja dziewczyna pogodziła się z ojcem i stali się dobrymi przyjaciółmi. A jeszcze półtora roku temu nie chcieli na siebie spojrzeć. Po prostu cuda się dzieją. Chwała Panu, On sprawia w moim życiu takie rzeczy, o których nawet nie marzyłem!
     Zawdzięczam też Bogu to, że zmieniłem nastawienie do życia. Kiedy jest źle, ofiaruję to Jemu.
     Mam jeszcze kilkanaście miesięcy pobytu w więzieniu przed sobą i myślę, że ten czas nie pójdzie na marne. Kiedy stąd wyjdę, chcę do końca pogodzić się z Chrystusem w sakramencie spowiedzi i wziąć ślub z moją dziewczyną.
     Teraz wiem, że jeśli zawierzymy Jezusowi, On sam pokieruje naszym życiem. Dziękuję Miłosiernemu Jezusowi za syna, za przyszłą żonę, za zerwanie z papierosami, za pracę w więzieniu, i za moją siostrę, która jest narzędziem w rękach Jezusa, wspiera mnie modlitwą i książkami a przede wszystkim za to, że Bóg o mnie nie zapomniał. 

Janek

Po co bierzmowanie ? (4)

Żeglować mocą Ducha... 
Czy ty kochasz Boga ? Może w twoim życiu było już wiele chwil religijnego uniesienia, zafascynowania się Bogiem – po rekolekcjach, po obejrzeniu filmu, po głębokiej spowiedzi. Dziś dostrzegasz, że zgasły one jak słomiany ogień. Co zrobić, żeby na trwale zachwycić się Bogiem ? Najważniejsze to przyjąć Ducha Świętego, który jest nie tylko spojrzeniem, ale i zakochaniem Syna w Ojcu i Ojca w Synu. Duch Święty to taka rwąca rzeka miłości, która przepływa od Ojca do Syna i od Syna do Ojca. To jedyny strumień, który płynie w obie strony. Może i ty w swoim życiu idziesz przez gąszcz suchych modlitw, nieprzeżytych w pełni, „przestanych” mszy świętych. Zachęcam cię – wskocz w żywy, wartki nurt miłości Ducha Świętego. On porwie cię ku Ojcu, ku Synowi. Czy to oznacza, że odtąd chrześcijaństwo będzie dla ciebie spokojnym dryfowaniem bez żadnego wysiłku, bo rzeka miłości poniesie cię sama ? Na pewno nie. Duch Święty jest niezmierną mocą, rzeką płynącą do nieba, ale prosząc o Niego, ty sam musisz uklęknąć i wznieść ręce. A kiedy zstąpi na ciebie, to już wtedy wszystko będziesz mógł w Tym, który cię umacnia.

czwartek, 24 grudnia 2009

Nie było miejsca...

Moi Kochani !
Każdy z nas ma na tyle dużą dłoń, że może z niej uczynić Betlejem. 
Każdy z nas ma na tyle ciepłe serce, że może przyjąć nowonarodzoną miłość... 
do tego wystarczy tylko wiara i nadzieja, a miłość przyjdzie sama... 
Radosnych i pełnych pokoju i miłości Świąt Bożego Narodzenia !

wtorek, 22 grudnia 2009

Boże Narodzenie

Boże Narodzenie to najważniejsze, zaraz po Wielkanocy, święto w roku. Jednak przez kilkaset lat po narodzeniu Jezusa święta Bożego Narodzenia nie były znane. Chrześcijanie świętowali najpierw fakt, że Jezus zmartwychwstał i żyje, a dopiero od IV w. zaczęli świętować także Boże Narodzenie. Wtedy też z polecenia cesarzowej Heleny wzniesiono w Betlejem, w miejscu gdzie narodził się Jezus bazylikę Narodzenia Pańskiego. Z czasem powstał zwyczaj budowania stajenki, by upamiętnić fakt, że Jezus narodził się w stajni. Pierwszą w historii bożonarodzeniową szopkę urządził w Greccio św. Franciszek z Asyżu w nocy z 24 na 25 grudnia 1223 roku.
Powstała też msza zwana pasterką by upamiętnić nocną wizytę pasterzy w noc Bożego Narodzenia i wiele innych świątecznych zwyczajów.
Także nasze domy są pełne świątecznego klimatu. Zmieniają one swój wygląd, pojawia się choinka, ozdoby, świąteczne wypieki i prezenty - wszystko po to, aby podkreślić świąteczny charakter tego bożonarodzeniowego czasu.
Czas Bożego Narodzenia, to dni pełne pięknych, starych zwyczajów. Już przed świętami myślimy o kartkach z życzeniami, kupujemy prezenty; w domach trwają wielkie przygotowania do wieczerzy wigilijnej. W Wigilie spotykamy się z rodziną przy stole, dzielimy się opłatkiem, składamy życzenia, śpiewamy kolędy, by potem, o północy iść na pasterkę. Czasem jednak całkiem zwyczajnie zapominamy, co mają poszczególne zwyczaje oznaczać. Zapraszam więc wszystkich do przypomnienia sobie sensu gestów, wykonywanych podczas świąt. Ich opis znajdziecie w świątecznym biuletynie naszej Polskiej Misji Katolickiej.

piątek, 18 grudnia 2009

Pomocna dłoń...

Przez wiarę i chrzest zostaliśmy włączeni w życiodajną wspólnotę z Chrystusem i Jego Kościołem. Przyjęty chrzest zobowiązuje nas do życia zgodnego z wyznawaną wiarą. Jesteśmy jednak ludźmi słabymi i grzesznymi. Nasza łączność z Chrystusem i Kościołem zainicjowana na Chrzcie świętym, bywa często osłabiana przez nasze niedoskonałości, a zwłaszcza przez ciężkie grzechy. Zatem nasza grzeszność domaga się poprawy, to jest nawrócenia i pojednania z Kościołem i z Bogiem w Chrystusie Jezusie. Ustawiczne nawracanie się, które inaczej nazywamy pokutą, należy do istotnych elementów i warunków bycia prawdziwym chrześcijaninem, który swoje życie realizuje w łączności z Chrystusem w Jego Kościele. Grzesznik musi pojednać się nie tylko z Bogiem, ale i z Kościołem, który od Chrystusa otrzymał moc odpuszczania grzechów.
Bóg ciebie kocha i chce, aby twoje życie miało sens (cel), dlatego ma dla ciebie wspaniały plan.
Twoje życie nie jest przypadkowe. Jesteś chciany i zaplanowany przez Boga. Tylko Bóg zna cel i sens twojego życia. On wie kiedy twoje życie będzie miało sens, dlatego ma plan jak uczynić twoje życie sensownym i celowym.
Bóg pragnie twojego szczęścia, ON cię stworzył, abyś był szczęśliwy na ziemi i abyś osiągnął życie wieczne. Przeszkodą w spełnieniu tego Bożego zamiaru jest twój grzech.
Każdy grzech jest nieposłuszeństwem Bogu, który wyraża swoją wolę w przykazaniach. (Por. KKK 397) Takie grzeszne nieposłuszeństwo stanowi wyraz lekceważenia i pogardy wobec Boga i Jego pouczeń.
Przez grzeszny czyn człowiek daje do zrozumienia Bogu, że nie ufa Jego życzliwości, że nie wierzy w to, iż dał nam swoje przykazania z miłości do nas, dla naszego dobra.
Czym zatem jest grzech ?
- krzywdą innych ludzi,
- odejściem od Boga,
- odrzuceniem Bożej miłości,
- przekroczeniem przykazań.
Pamiętaj, twój grzech zaczyna się zawsze wtedy, gdy zostaje zachwiane twoje zaufanie do Boga, gdy myślisz, że dojdziesz do szczęścia własną drogą, nie licząc się z tym, co Bóg mówi. Tymczasem nie ma dla nas innej drogi, innego szczęścia, innego zbawienia poza tym, które daje Bóg w Jezusie Chrystusie.
Jeśli uznajesz przed Bogiem swoją grzeszność i poczuwasz się do tego, że powinieneś coś zmienić w swoim życiu – rozpoczyna się w tobie proces nawrócenia. Bóg w swojej ojcowskiej miłości pociąga cię mocą łaski, abyś Mu na nowo zaufał i wrócił do Niego. (Łk 15,11-32) On jest gotowy ci przebaczyć. Bóg kocha cię zawsze. Jeśli zgrzeszyłeś, rozumie twoją sytuację i nieustannie czeka, aby cię wziąć w swoje ramiona i przebaczyć winy. Będzie mógł to jednak uczynić, dopiero wtedy, gdy zdecydujesz się do Niego wrócić. Drogą powrotu jest sakrament pokuty i pojednania.

środa, 16 grudnia 2009

Adwent

Adwent to czas radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa. Adwent zaczyna się w niedzielę po uroczystości Chrystusa Króla czyli między 29 listopada a 3 grudnia. Trwa on od 23 do 28 dni, z których cztery zawsze są niedzielami. Adwent kończy się wigilią Bożego Narodzenia, która niekiedy zbiega się z czwartą niedzielą Adwentu. Adwent rozpoczyna się od pierwszych nieszporów pierwszej niedzieli Adwentu, a kończy się pierwszymi nieszporami Bożego Narodzenia. Pierwsza niedziela Adwentu zawsze rozpoczyna nowy rok liturgiczny w Kościele. Adwent jest wyjątkowym czasem dla chrześcijan. Słowo adwent pochodzi z języka łacińskiego "adventus", które oznacza przyjście. Dla starożytnych rzymian słowo to, oznaczało oficjalny przyjazd cezara. Dla chrześcijan to radosny czas przygotowania na przyjście Pana. Oczekiwanie na przyjście Chrystusa musi rodzić radość, gdyż jest oczekiwaniem na przyjście Jezusa. Dlatego też Adwent jest nie tyle czasem pokuty, ile raczej czasem pobożnego i radosnego oczekiwania. Opuszczenie hymnu Gloria nie jest wyrazem pokuty, jak w Wielkim Poście, lecz znakiem czekania na nowe zabrzmienie hymnu anielskiego śpiewanego w noc narodzenia Jezusa (Łk 2, 14).  -Owo oczekiwanie ma swoje trzy znaczenia:
- Najpierw wspominamy oczekiwanie na pierwsze, historyczne przyjście Jezusa. Łączyny się z tymi wszystkimi pokoleniami ludzi sprawiedliwych z czasów starego testamentu, którzy przez wieki oczekiwali na przyjście Mesjasza. Liturgia adwentowa ukazuje postacie tych świętych, którzy poprzedzili lub przepowiadali przyjście Mesjasza. Bóg już po grzechu pierworodnym obiecał, że przyjdzie "Potomek" Niewiasty, który zgładzi szatana. Naród wybrany przez wieki z nadzieją oczekiwał spełnienia tej obietnicy. Jan Chrzciciel stał się głosem wołającym, który zapowiadał przyjście Oblubieńca. Wpatrujemy się także w Maryję, która w szczególny sposób Jezusa oczekiwała. Ona poprzez swoje "niech mi się stanie", które wyraża Jej posłuszeństwo, uczy nas posłuszeństwa Słowu w wierze.
- Bezpośrednio nasze myśli biegną ku Bożemu Narodzeniu - oczekujemy świąt, poprzez modlitwę, roraty, adwentowe postanowienia przygotowujemy się do tego świątecznego czasu. Bóg stał się człowiekiem, przyszedł do nas, a więc i my winniśmy wyjść Bogu naprzeciw, aby spotkać się z wcielonym Synem Bożym. W tym czasie winno się odprawiać rekolekcje, które mają nam pomóc przygotować się na spotkanie z Jezusem.
- Jednocześnie nasze myśli biegną ku przyszłości - przypominamy sobie, że kiedyś Jezus ponownie przyjedzie na ziemię, by usunąć zło i zakrólować nad całym światem. Oczekiwanie na przyjście Jezusa jest źródłem radości. Adwent przypomina nam, że całe nasze życie jest czekaniem. Zawsze do czegoś dążymy. Człowiek, który w życiu już na nic nie czeka jest nieszczęśliwy. Nasze życie staje się piękne dlatego, że jest czekaniem, jest dążeniem do czegoś, czekaniem na Kogoś, czekaniem na przychodzącego Chrystusa.
Adwent dzieli się na dwa podokresy, z których każdy ma odrębne cechy, wyrażone w dwóch różnych prefacjach adwentowych:
- Pierwszy podokres Adwentu obejmuje czas od pierwszej niedzieli Adwentu do 16 grudnia, kiedy czytane są teksty biblijne, zapowiadające powtórne przyjście Zbawiciela na końcu świata i przygotowujące do spotkania z Chrystusem Sędzią. Dni powszednie w tym okresie przyjmują wszystkie obchody wyższe rangą (tzn. wspomnienia dowolne, obowiązkowe, święta i uroczystości);
- Drugi okres Adwentu, od 17 do 24 grudnia, to bezpośrednie przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia. W tym okresie w dni powszednie można obchodzić jedynie święta i uroczystości.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Hymn o miłości (1 Kor 13, 1-13)

"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość."
KOMENTARZ:
Miłość mająca swoje źródło w Bogu jest jedyną życiodajną siłą, dzięki której wspólnota chrześcijańska trwa i się rozwija. Jest ona także źródłem jedności chrześcijan. Dzięki miłości zakorzenionej w Chrystusie chrześcijanin jest zdolny otworzyć się na potrzeby innych i potrafi dzielić się z innymi wszelkimi darami i dobrami, aby wzrastało wspólne dobro. 
Człowiek z natury jest zdolny do tego by kochać. Ponieważ ludzka miłość została zniekształcona przez grzech, Chrystus, zbawiając człowieka, przywrócił mu pierworodną zdolność kochania. Miłość zakorzeniona w Chrystusie wolna jest od egoizmu, wypaczeń i kłamstwa. Dzięki niej ludzie mogą doświadczyć obecności Boga.

piątek, 11 grudnia 2009

Po co bierzmowanie ? (3)

Kod miłości...
Młodzież często mówi mi, że w kościele nudzą ich czytania, teksty liturgii mszy świętej czy pobożne modlitwy. Otóż problem polega na tym, że Kościół daje nam do ręki teksty, które napisali ludzie zakochani w Bogu, napełnieni Duchem miłości. Aby te słowa mogły i nas zafascynować, też musimy być zakochani w Bogu. Pewnego dnia odwiedziłem przyjaciela, szczęśliwego ojca trzech uroczych dziewczynek. Przy stole wręczył mi kartkę papieru, na której widniały jakieś bazgroły. Zapytałem: a co to jest ? On oburzył się prawie i rzekł: nie widzisz co to jest ? To jest koń ! Koń ? A z której strony ? – zapytałem lekko zdezorientowany. Ty się nie znasz na rysunku ! Zobacz, to jest koń w biegu . Przecież to genialne ! To dziecko ma nieprzeciętny talent... Pomyślałem potem: patrzyliśmy na ten sam rysunek. Dlaczego on się nim zachwycał, a ja nie ? Bo mój przyjaciel miał w sercu klucz do odczytania tego rysunku. Tym kluczem była miłość do jego córeczki. Aby odczytać to, co było napisane czy namalowane z miłością, trzeba w sercu mieć tę samą miłość. Nie zachwyci cię Pismo Święte, nie zachwyci msza święta, jeśli nie będziesz kochał Boga. Odpowiedz szczerze: czy kochasz Boga, czy czekasz na mszę świętą tak, jak na spotkanie z przyjacielem ? Czy kiedy zdarza ci się obrazić Boga, nie możesz z tego powodu zasnąć ? 
Czy tracisz humor, jesteś załamany tym, że obraziłeś Tego, który cię kocha ?  
Czy ty kochasz Boga ?

środa, 9 grudnia 2009

Co wiedzieć warto ?

GRZECHY GŁÓWNE
1. Pycha
2. Chciwość
3. Nieczystość
4. Zazdrość
5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu
6. Gniew
7. Lenistwo

CNOTY PRZECIWNE GRZECHOM GŁÓWNYM
1. Pokora
2. Szczodrobliwość
3. Czystość
4. Życzliwość
5. Umiarkowanie
6. Łagodność
7. Pilność w dobrym

GRZECHY CUDZE
1. Namawiać kogoś do grzechu.
2. Nakazywać grzech.
3. Zezwalać na grzech.
4. Pobudzać do grzechu.
5. Pochwalać grzech drugiego.
6. Milczeć, gdy ktoś grzeszy.
7. Nie karać za grzech.
8. Pomagać do grzechu.
9. Usprawiedliwiać czyjś grzech.

GRZECHY PRZECIWKO DUCHOWI ŚWIĘTEMU
1. Grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego.
2. Rozpaczać albo wątpić o łasce Bożej.
3. Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej.
4. Zazdrościć lub nie życzyć bliźniemu łaski Bożej.
5. Mieć zatwardziałe serce na zbawienne natchnienia.
6. Umyślnie zaniedbywać pokutę aż do śmierci.

GRZECHY WOŁAJĄCE O POMSTĘ DO NIEBA
1. Umyślne zabójstwo.
2. Grzech sodomski.
3. Uciskanie ubogich, wdów i sierot.
4. Zatrzymanie zapłaty sługom i najemnikom.

wtorek, 8 grudnia 2009

Co wiedzieć warto ?


CZĘŚCI I TAJEMNICE RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO
Część I - Tajemnice radosne
1.Zwiastowanie NMP
2.Nawiedzenie św. Elżbiety
3.Narodzenie Pana Jezusa
4.Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni
5.Znalezienie Pana Jezusa w świątyni
Część II - Tajemnice bolesne
1.Modlitwa Pana Jezusa w Ogrojcu
2.Biczowanie Pana Jezusa
3.Ukoronowanie cierniową koroną Pana Jezusa
4.Niesienie krzyża
5.Ukrzyżowanie Pana Jezusa
Część III - Tajemnice chwalebne
1.Zmartwychwstanie Pana Jezusa
2.Wniebowstąpienie Pana Jezusa
3.Zesłanie Ducha Świętego
4.Wniebowzięcie NMP
5.Ukoronowanie w niebie NMP
Część IV- Tajemnice światła
1.Chrzest Pana Jezusa w Jordanie
2.Objawienie siebie na weselu w Kanie Galilejskiej
3.Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia
4.Przemienienie na Górze Tabor
5.Ustanowienie Eucharystii