sobota, 30 stycznia 2010

Po co bierzmowanie ? (6)

Dawać świadectwo.
Na spotkaniu z młodzieżą całego świata w Częstochowie w sierpniu 1991 r. Ojciec Święty powiedział: „Drodzy młodzi przyjaciele ! Macie być świadkami wiernymi i odważnymi tych wielkich rzeczy, które uczynił wam Bóg w waszych środowiskach, wśród rówieśników, we wszystkich okolicznościach życia.”.
Przypomniały mi się te słowa, gdy słuchałem historii, jaką opowiadał mi pewien ksiądz. Podczas spotkania z grupą młodzieży ktoś podjął temat czystości przedślubnej. Młodzież zaczęła atakować księdza, że to nie do zrealizowania, że to anachronizm, że już nikt się do tego nakazu nie stosuje. Ksiądz wysuwał argumenty za, mówił, że sam zna wielu ludzi, którzy walczą o czystość w narzeczeństwie. Młodzi jednak nie dawali za wygraną: - Proszę księdza, oni tylko tak mówią, bo boją się księdzu przyznać, że współżyją. Dziś nie ma już takich, którzy by czekali na noc poślubną. I kiedy księdzu zaczęło brakować argumentów, z końca Sali odezwał się głos: - Są jeszcze tacy ! Wszyscy odwrócili się i zobaczyli chłopaka i dziewczynę stojących obok siebie, trzymających się za ręce. Ksiądz ich znał, - byli jego parafianami.
Dziękuję wam, bardzo mi pomogliście – mówił do nich później.
- Proszę księdza, sami nie wiemy, jak to się stało – wyznali skromnie. – Może to, że byliśmy razem, dodało nam odwagi.
To bardzo ważne – razem modlić się do Ducha Świętego. Bo gdzie są dwaj, albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich –mówi Chrystus. Tam jest Duch Chrystusa. W modlitwie o Ducha Świętego bardzo ważna jest wspólnota. Natchniony autor, opisując wieczernik, w którym Apostołowie wraz z Maryją trwali na modlitwie, używa jednego charakterystycznego słowa: zgromadzeni modlili się jednomyślnie. Nie wystarczy modlić się w grupie – trzeba modlić się jednomyślnie, w tej samej intencji.
Druga ważna cecha modlitwy do Ducha Świętego, to bezwarunkowość. Nie stawiajmy Mu żadnych warunków, nie mówmy: Zstąp, ale... Trzeba zdobyć się na odwagę i prosić:
Zstąp Duchu Święty i czyń w moim życiu, co chcesz. Uczyń mnie prawdziwym sługą mego Pana, Jezusa Chrystusa.
Ważne jest i to, by modlitwa płynęła prosto z twojego serca, by była taka, jaki jesteś ty. Jesteś wesoły – niech twoja modlitwa będzie radosna. Przeżywasz kłopoty – niech twój smutek będzie w twojej modlitwie. Twoja modlitwa nie musi być językowym dziełem sztuki i lśnić elegancją stylu. Spróbuj porozmawiać z Bogiem swoim językiem. Może Bogu powie więcej o tobie łza płynąca po twarzy, napisany przez ciebie wiersz, zaśpiewana piosenka... Może Bóg już od lat czeka na takie nieoficjalne spotkanie z tobą !

środa, 27 stycznia 2010

Przypowieść o siewcy (Mk 4,1-20)

"Znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej [pozostając] na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora. Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce:
«Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny». I dodał: «Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!». 
A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o przypowieść. On im odrzekł: «Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach,
aby patrzyli oczami, a nie widzieli, 

słuchali uszami, a nie rozumieli, 
żeby się nie nawrócili i nie była im wydana
[tajemnica]».
I mówił im: «Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie inne przypowieści? 
Siewca sieje słowo. A oto są ci [posiani] na drodze: u nich się sieje słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich. Podobnie na miejscach skalistych posiani są ci, którzy, gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością, lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Gdy potem przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny»."
KOMENTARZ:
Różne losy ziarna ukazują odmienne postawy człowieka wobec słowa, które Bóg kieruje do niego np. przez Pismo Święte, ludzi, znaki czasu czy poprzez natchnienia wewnętrzne. Słowo Boże nie wyda owocu, jeśli człowiek po jego usłyszeniu nadal trwa w grzechu, jeśli jest niestały i w chwilach trudności nie dotrzymuje obietnic danych Bogu, lub gdy ciągle jest pochłonięty troskami otaczającego świata.
Bóg ofiaruje człowiekowi swoje królestwo, ale zarazem domaga się od człowieka współpracy. Każdy ma więc nie tylko przyjąć słowo Boże, ale też wcielać je w życie. Tylko wtedy wydaje się właściwe owoce.

Franek

Modlitwy dla każdego...

Modlitwa św. Franciszka 
O Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju, Abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść; Wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda; Jedność tam, gdzie panuje zwątpienie; Nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz; Światło tam, gdzie panuje mrok; Radość tam, gdzie panuje smutek. Spraw abyśmy mogli, Nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać; Nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć; Nie tyle szukać miłości, co kochać; Albowiem dając, otrzymujemy; Wybaczając, zyskujemy przebaczenie, A umierając, rodzimy się do wiecznego życia. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Katechizm, część 6


A teraz odpowiedz na następujące pytania:
1. Jakie są obowiązki człowieka względem Boga?
2. Jakie jest najważniejsze przykazanie Boże?
3. Co sprawia Chrystus w sakramencie małżeństwa?
4. Co to jest zadośćuczynienie?

piątek, 22 stycznia 2010

Okres Zwykły w ciągu roku

Oprócz okresów mających własny charakter w roku liturgicznym pozostaje 33 lub 34 tygodnie. W tym czasie obchodzi się misterium Chrystusa w jego pełni, zwłaszcza w niedziele. Okres Zwykły składa się z dwóch części: pierwsza rozpoczyna się w poniedziałek po święcie Chrztu Pańskiego i trwa do wtorku przed Środą Popielcową (obejmuje około 4-6 tygodni). Powtórnie Okres Zwykły zaczyna się w poniedziałek po uroczystości Zesłania Ducha Świętego i kończy przed I Nieszporami I Niedzieli Adwentu. W ostatnią niedzielę roku liturgicznego obchodzi się uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata.
Niedziela to cotygodniowe święto upamiętniające zmartwychwstanie Jezusa, a także dzieło stworzenia i zesłanie Ducha Świętego. Jest ona najstarszym i pierwszym dniem świątecznym.
Od czasów apostolskich jest ona świętowana jako pamiątka Zmartwychwstania Jezusa. W Biblii jest zwana pierwszym dniem tygodnia (Mt 28,1; Mk 16,2.9; Łk 24,1); w tym dniu Chrystus zmartwychwstał, ukazał się uczniom, spożył z nimi posiłek w Emaus i zesłał Ducha Świętego.
Polska nazwa dnia - niedziela pochodzi od staropolskiego i słowiańskiego czasownika "dzielać" czyli pracować. Zwrot "nie dzielaj" oznaczał "nie pracuj", co wskazuje iż jest to dzień odpoczynku.
Praktykowane przez pierwszych chrześcijan świętowanie niedzieli stanowiło ich znak rozpoznawczy W niedzielę wszyscy ochrzczeni zbierali się na łamaniu chleba i wspólnej modlitwie (Eucharystia). Udział w Eucharystii, w pierwszych wiekach spontaniczny, stał się jako centrum życia chrześcijańskiego "obowiązkiem niedzielnym", który w XIII w. uzyskał kształt przykazania kościelnego.
Uczestnictwo w niedzielnej mszy stanowi też świadectwo przynależności do wspólnoty Kościoła oraz wiary w świętość Boga i nadzieję zbawienia.
Skoro więc wybieramy się do Kościoła w niedzielę, po co tam właściwie idziemy. Eucharystia niedziela pozwala nam szczególnie przeżywać niedzielę jako pamiątkę zmartwychwstania Jezusa. Jest to miejsce, w którym Jezus chce do nas mówić i chce nam coś powiedzieć. Poprzez czytane Słowo Boże oraz poprzez spotkanie z Nim w eucharystii. Jest to też czas gdy my chcemy mówić do Niego. Kościół modli się w czasie mszy świętej modlitwą wiernych i my w sercu zanośmy nasze osobiste intencje, które nas nurtują. Eucharystia jest też czasem, gdzie Jezus chce nam coś dać. I daje nam wiele bo samego siebie. Starajmy się więc być w stanie łaski uświęcającej, by móc wyjść na to spotkanie i przyjąć Jego dar. My też przychodzimy żeby dawać, żeby oddać swoje sprawy, kłopoty a przede wszystkim swoje życie, które jest przecież najbezpieczniejsze w Jego rękach.

Co wiedzieć warto ?

BŁOGOSŁAWIEŃSTWA EWANGELICZNE
1.Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
2. Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni.
3. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
4. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
5. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
6. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
7. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
8. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

ŚWIĘTA NAKAZANE
Świętej Bożej Rodzicielki Maryi (1 I),
Objawienia Pańskiego (6 I),
Wniebowstąpienia Pańskiego,
Ciała i Krwi Chrystusa (Boże Ciało),
Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 VIII),
Wszystkich Świętych (1 XI),
Narodzenia Pańskiego (25 XII).
 


CZYM JEST SAKRAMENT BIERZMOWANIA ?
Bierzmowanie jest sakramentem, w którym Duch Święty umacnia chrześcijanina, aby mężnie wyznawał swoją wiarę, bronił jej i według niej żył.

JAKIE SKUTKI SPRAWIA BIERZMOWANIE? 

1.Udoskonala łaskę chrztu, 
2.Głębiej zakorzenia nas w synostwie Bożym, 
3.Ściślej jednoczy nas z Chrystusem, 
4.Pomnaża w nas dary Ducha Świętego, 
5.Udoskonala naszą więź z Kościołem, 
6.Umacnia do świadczenia o wierze chrześcijańskiej słowem i czynem.

środa, 20 stycznia 2010

Chiara Badano 1971 - 1990

Elegancka, energiczna, delikatna, wysmukła, wysportowana. Lubiła śnieg i morze. Normalna, młoda chrześcijanka. Nagle choroba, potem agonia, śmierć i proces beatyfikacyjny. Pozostały po niej listy, notatki i film o niej nakręcony amatorską kamerą. Nazywała się Chiara Badano. Gdy bliżej poznała ją Chiara Lubich, założycielka Focolari, nazwała ją "Chiara Luce" to znaczy "Jasne Światło"...
OCZEKIWANE I WYMODLONE DZIECKO
Urodziła się 29 października 1971 r. w Sassello, na Północy Włoch. To jeszcze nie wieś ale już daleko od miasta. Jedynaczka. Ojciec - kierowca ciężarówki. Mama - gospodyni domowa. Jedenaście lat od chwili ślubu modlili się i z tęsknotą czekali na dziecko. "Choć wypełniała nas ogromna radość - opowiada jej mama, Maria Teresa Caviglia - natychmiast zrozumieliśmy, że ona nie była tylko naszą córką lecz że przede wszystkim była dzieckiem Boga". Mama zostawiła pracę zawodową, by zajmować się córeczką. Kochała ją i darzyła serdecznością, jednak potrafiła mówić "nie" na kaprysy Chiary.
DECYDUJĄCE SPOTKANIE DZIEWIĘCIOLETNIEJ DZIEWCZYNKI
Gdy miała 9 lat, poznała Ideał jedności na spotkaniu dziewczynek z ruchu Focolari we wrześniu 1980 roku. W ruch włączają się też jej rodzice. "Gdy wróciliśmy do domu - mówi mama Chiary - powiedzieliśmy sobie, że gdyby nas ktoś dzisiaj zapytał, kiedy zawarliśmy małżeństwo, odpowiedzielibyśmy: gdy spotkaliśmy ten Ideał życia".
Mając 12 lat, 27 listopada 1983 r. pisze do Chiary Lubich: "Odkryłam, że Jezus opuszczony jest kluczem do jedności z Bogiem i chcę Go wybrać jako mojego jedynego Umiłowanego i przygotować się na Jego przyjście. Wybierać Go!".
PROBLEMY W NAUCE I NIEPOROZUMIENIA Z RODZICAMI
W 1985 Chiara przenosi się do Savony, by uczyć się w gimnazjum i liceum klasycznym. Mimo wysiłku, ma problemy z nauką. Pozostaje na drugi rok w trzeciej klasie gimnazjum. Pojawiają się nieporozumienia z rodzicami, chociaż miłość jest silna i często dochodzi do kompromisów możliwych do zaakceptowania przez obydwie strony. Tak np. było z godzinami wieczornych wyjść z domu, kiedy zwłaszcza w week-end Chiara lubiła spędzać wieczory z przyjaciółmi w kawiarni w Sassello.
ZROZUMIAŁAM, ŻE NIE BYŁAM AUTENTYCZNĄ CHRZEŚCIJANKĄ
Mając 14 lat, 29 listopada 1985 roku pisze do Chiary Lubich: "Odkryłam na nowo Ewangelię, w nowym świetle. Zrozumiałam, że nie byłam autentyczną chrześcijanką, ponieważ nie żyłam Nią do końca. Teraz chcę uczynić tę wspaniałą Księgę moim jedynym celem. Nie chcę i nie mogę pozostać analfabetką tak nadzwyczajnego przesłania. Tak, jak łatwo mi przychodzi nauczyć się alfabetu, tak samo łatwo powinnam nauczyć się żyć Ewangelią".
SPORT I DZIEWCZĘCE ZAKOCHANIE
Podoba się i jest lubiana; stale otoczona przyjaciółmi i przyjaciółkami. Bardzo lubi sport: tenis, pływanie, wycieczki górskie. Nie potrafi ustać w miejscu. Chciałaby zostać stewardesą. Ogromnie ludzi tańczyć i śpiewać. Lubi się elegancko ubrać, starannie uczesać, czasami zrobić sobie delikatny makijaż, ale bez przesady.
Chłopcy za nią biegają a ona lubi marzyć. Czasami mówi do przyjaciółki, patrząc na jakiegoś chłopca: "Wiesz, ten mi się podoba". Ale nic więcej. Szczególna przyjaźń łączyła ją z Luca. Jeśli nie była to wręcz miłość, to przynajmniej bardzo mocna sympatia. Jednak nie pozwala sobie na kompromisy. Zostawia go - mimo że nadal bardzo go lubi - gdyż zauważa, że w relacjach między nimi "czegoś" brakuje. Kiedy Luca pisze do niej, błagając, by do niego wróciła gdyż zrozumiał, że ją kocha - Chiara pozostaje niewzruszona. Uczy się "odcinać".
PRZYJĄĆ I UTULIĆ OPUSZCZONEGO CHRYSTUSA
Latem 1988 roku, zaraz po tym, jak się dowiedziała, że nie przeszła z matematyki, wyjeżdża z młodszymi od niej dziewczynkami na Kongres do Rzymu. Jest jej ciężko, że musi powtarzać klasę, ale się nie wycofuje. Pisze do rodziców: "Nadszedł bardzo ważny moment - spotkanie z Jezusem Opuszczonym. Nie było łatwo Go przyjąć i uściskać, lecz Chiara [Lubich] tłumaczyła dziewczynkom, że to On powinien być ich Umiłowanym"
NIESPODZIEWANY WYROK
Podczas gry w tenisa nagle odczuwa bardzo silny ból w ramieniu. Początkowo nie przywiązuje do tego wagi, podobnie zresztą lekarze. Nawroty bólu skłaniają ich jednak do przeprowadzenia dokładniejszych badań. I oto wynik jak wyrok: sarcoma osteogenico - rak kości z przerzutami, jedna z najcięższych i bolesnych postaci nowotworu. Po długim milczeniu, bez płaczu i bólu Chiara przyjmuje odważnie wiadomość. "Będzie dobrze. Jestem młoda" - mówi. Jej ojciec powie później: "Byliśmy pewni, że Jezus był pośród nas. To On dawał nam siłę". Rozpoczyna się dogłębna przemiana; bardzo szybka wspinaczka do świętości.
WE WŁAŚCIWYM MOMENCIE
Pobyt w szpitalu. Chiara wyróżnia się altruizmem. Rezygnując z własnego wypoczynku, pomaga dziewczynie w ciężkiej depresji, uzależnionej od narkotyków. Towarzyszy jej wszędzie. Wstaje z łóżka mimo bólu, jaki odczuwa z powodu przerzutów w kręgosłupie. Potem będę miała czas aby spać - mówi. Stara się prowadzić normalne i radosne życie. Pisze w pamiętniku: "Tę chorobę Jezus zesłał mi we właściwym momencie".
MYŚLELIŚMY, ŻE PRZYCHODZIMY JĄ PODTRZYMAĆ NA DUCHU
Leży w szpitalu w Turynie. "Na początku myśleliśmy, że idziemy do niej, aby ją podtrzymać na duchu. Zrozumieliśmy jednak bardzo szybko, że to my nie mogliśmy się bez niej obejść, jakby przyciągani tajemniczym magnesem". Jeden z lekarzy, Antonio Delogu wyznaje: "Swoim uśmiechem i wielkimi, pełnymi światła oczyma pokazuje, że śmierci nie ma, a jest tylko Życie".
DLA CIEBIE, JEZU
Przechodzi dwie bardzo bolesne operacje. Po chemioterapii traci włosy, na których jej tak bardzo zależało. Przy każdym straconym kosmyku mówi prosto ale treściwie: "Dla Ciebie Jezu". Nic nie pomagają operacje kręgosłupa ani chemioterapia. Rodzice przypominają jej, że za tym wszystkim kryje się tajemniczy plan Boga. Chiara kocha jeszcze goręcej. Koledze, który jedzie do Afryki z misją humanitarną oddaje swoje oszczędności. Mówi:"Mi nie są potrzebne. Ja mam wszystko".
NIE CHCĘ MORFINY
Istnieje taśma na której Chiara opowiada o bardzo bolesnym badaniu: "Gdy lekarze rozpoczęli ten mały lecz dokuczliwy zabieg, przyszła pani z promiennym uśmiechem na ustach, przepiękna. Zbliżyła się do mnie, wzięła mnie za rękę i wlała we mnie odwagę. Znikła tak szybko, jak przyszła; więcej już Jej nie widziałam. Ogarnęła mnie ogromna radość i zniknął lęk. Zrozumiałam wtedy, że gdybyśmy byli gotowi na wszystko, ileż znaków Bóg by nam zesłał!". Paraliż nóg. Ostatnia tomografia nie daje żadnej nadziei. Nadchodzi chwila wielkiej próby. Chiara nie chce morfiny. Tłumaczy: "Odbiera świadomość, a ja mogę ofiarować Jezusowi jedynie cierpienie. Chcę dzielić z Nim jeszcze przez trochę Jego Krzyż". Pyta lekarzy o swój stan. Chce być wszystkiego świadoma.
DOJRZAŁA
Pokój w szpitalu a następnie jej dom rodzinny staje się "domowym Kościołem" - miejscem spotkań i apostolatu. Chiara Luce jest już dojrzała. Pisze do niej lekarz, Fabio Marzi: "Nie jestem przyzwyczajony spotykać młodych takich, jak Ty. Zawsze myślałem, że w Twoim wieku przeżywa się wielkie emocje, szalone radości, entuzjazm. Nauczyłaś mnie, że jest to także czas pełnej dojrzałości".
TEN BLASK W TWOICH OCZACH SKĄD POCHODZI?
19 lipca 1989 - straszny krwotok. Chiara zostaje uratowana w ostatniej chwili. Mówi: "Nie płaczcie nade mną. Ja idę do Jezusa. Na moim pogrzebie nie chcę ludzi płaczących lecz głośno śpiewających". Podłączona do kroplówki mówi: "Czymże jest ta spadająca kropla w porównaniu z gwoździami w rękach Jezusa". Z każdą kroplą powtarza: "Dla Ciebie". Odwiedza ją kardynał Saldarini i pyta: "Masz przepiękne oczy. [Bije z nich] cudowne światło. Skąd ono w Tobie się bierze?". Chiara odpowiada: "Staram się bardzo kochać Jezusa".
TRUDNO MI OPUSZCZAĆ NIEBO
Czasami, choć zdarza się to rzadko, prosi rodziców, by nie wprowadzali do jej pokoju przyjaciół. Któregoś dnia tłumaczy: "Nie był to znak mniejszej sympatii lub smutku. Wręcz przeciwnie. Było mi trudno schodzić z tego poziomu na którym się znajdowałam a potem wchodzić tam z powrotem. Wszyscy, którzy są przy niej, oddychają "atmosferą Nieba". Chiara pisze: "Ważne jest wypełniać wolę Bożą, to znaczy zaangażować się w grę, którą On prowadzi... Czeka na mnie inny świat i nie pozostało mi nic innego, jak mu się oddać. Czuję się teraz wciągnięta we wspaniały plan, który powoli, powoli się przede mną odkrywa. Tak bardzo lubiłam jeździć na rowerze, a Bóg zabrał mi nogi ale dał mi skrzydła...".
CZY ZDOŁAM BYĆ WIERNA JEZUSOWI OPUSZCZONEMU?
19 lipca 1990 r. pisze do Chiary Lubich: "Medycyna złożyła broń. Wszystko zależy od Boga. Ponieważ przerwano zabiegi, nasilił się ból kręgosłupa, spowodowany dwoma operacjami i unieruchomieniem w łóżku. Nie daję już rady obrócić się na bok. Czy zdołam być wierna Jezusowi Opuszczonemu? Czuję się tak bardzo mała, a droga do przebycia jest ciężka. Czasem czuję się przygnieciona cierpieniem. Lecz to Umiłowany przychodzi mnie odwiedzić, prawda? Tak, ja też powtarzam razem z Tobą: Jeśli chcesz tego Ty, Jezu, ja też tego chcę.
PRZYGOTOWUJE SIĘ NA WESELE
Nadchodzi czas, gdy jest pewna, że niedługo odejdzie. Nie chce tego zmieniać. Nie prosi o uzdrowienie, lecz o moc do wypełnienia woli Bożej. Właśnie wtedy przygotowuje razem z mamą "uroczystość zaślubin", jak sama nazywa swój pogrzeb. Niemalże nie da rady mówić. Tłumaczy jak chce mieć uszytą sukienkę. Decyduje, że będzie biała, bardzo prosta, z czerwonym paseczkiem. Prosi, by ubrała się w nią jej najlepsza przyjaciółka. Chce zobaczyć, jak na niej leży. Tłumaczy też mamie, jak chce być uczesana na ten dzień. Wybiera muzykę, śpiewy i czytania mszalne. Opowiada jakimi kwiatami ma być przybrany kościół. Chce, aby ceremonia pogrzebowa była jednym wielkim radosnym świętem. "Mamo - prosi. Gdy będziesz mnie przygotowywała [do trumny], musisz powtarzać: Teraz Chiara Luce widzi Jezusa".
SPOTKANIE Z UMIŁOWANYM
Obok Chiary Luce jej mama i ojciec. Za drzwiami - przyjaciele. Spokój, swego rodzaju zwyczajność. Jej ostatnie słowa są skierowane do mamy: "Ciao. Bądź szczęśliwa, bo ja jestem szczęśliwa". Jest niedziela, 7 października 1990 roku, godzina 4 nad ranem.
ZAKOCHANI W BOGU NIE UMIERAJĄ
Na prośbę mnóstwa wiernych biskup Acqui, Livio Maritano zwraca się 7 października 1998 roku z prośbą do Kongregacji ds. Świętych o pozwolenie na rozpoczęcie w diecezji procesu beatyfikacyjnego. 21 listopada nadchodzi pozytywna odpowiedź i 6 czerwca 1999 rozpoczyna się proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym, który zakończył się 21 sierpnia 2000, podczas Światowego Dnia Młodych. 7 października, w 10 rocznicę narodzin Chiary Luce dla Nieba, sprawa zostaje wprowadzona do Rzymu.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Modlitwy dla każdego...

Dziękuję Ci Boże za nowy dzień, że dałeś mi tę łaskę obudzić się kolejnego poranka i widzieć świat jaki stworzyłeś. Dziękuję za to, że codziennie rano kiedy gdzieś idę przenikasz mnie promieniami słońca, wtedy zawsze myślę, że uśmiechasz się do mnie, wtedy wiem, że jesteś ze mną i chcesz błogosławić mi ten dzień! Dziękuję CI Boże za to, że mam zdrowie, podstawowe zapewnione potrzeby, że nie jestem głodna i naga jak wielu tego świata. Dziękuję, że zawsze są wokół mnie ludzie, w których Ty sam mieszkasz, dzięki nim mogę odczuwać Twoją obecność. Dziękuję CI Boże, że mam kogo kochać, bez miłości puste byłoby moje życie. Naucz mnie kochać bardziej. Dziękuję za moich rodziców, za ich troskę, trud wychowania, miłość. Dziękuję za to, że mogę pracować, że mogę się uczyć, że mogę innych uczyć, gdyż wiedza również zbliża do Ciebie. Dziękuję Ci za każdy dzień w łasce uświęcającej, to dzień wygrany i szczęśliwy. Za każdą spowiedź i komunię świętą. Przepraszam CIę za wiele, Ty wiesz... Dziękuję, że dałeś mi życie!

sobota, 16 stycznia 2010

Po co bierzmowanie ? (5)

Przezwyciężyć strach... 
Czasami, gdy odprawiam mszę świętą, w której uczestniczy tylko młodzież i na początku pozdrawiam zebranych słowami: „Pan z wami”, to nierzadko odpowiada mi zupełna cisza. Ci młodzi wiedzą, że na to kapłańskie pozdrowienie odpowiada się: „I z duchem twoim”. Milczą jednak, ponieważ w obecności kolegów i koleżanek wstydzą się głośno odpowiedzieć księdzu. Zły duch sprytnie powstrzymuje wielu porządnych ludzi przed chwaleniem Boga. Robi to za pomocą prostego, ale iście magicznego słowa „obciach”. Obciach przeżegnać się przed posiłkiem, obciach śpiewać pieśni w kościele, obciach odmawiać różaniec.
Na pewno nie raz spotkałeś się ze zwrotem: oddać się w czyjeś ręce. Kto tak czyni, traci kontrolę nad sobą, pozwala, by działo się z nim coś, na co nie ma już wpływu, czego nie kontroluje. Także i my jesteśmy wezwani do tego, by dobrowolnie oddać się w ręce dobrego Boga, aby On postępował z nami według swoich zamysłów. W naszych modlitwach czy pieśniach nierzadko pojawiają się wezwania: „weź mnie Boże", „uczyń ze mną, co chcesz", „wszystko Tobie oddać pragnę”, itp... Łatwo powiedzieć: oddaję się w czyjeś władanie, ale kiedy Bóg zaczyna wprowadzać swój scenariusz w nasze życie, zaskakuje nas to i często zaczynamy się buntować. Zapewne wiele osób pragnęłoby rozpalić swoją pobożność mocą Ducha Świętego. Ale nie mogą uwolnić się od tego nieszczęsnego pytanie: co ludzie o mnie powiedzą ? jak ja będę z tą moją religijnością wyglądał w oczach innych ? I może modląc się do Ducha Świętego, gdzieś w podświadomości dodają: „Duchu, prowadź mnie, ale tak, by nikt się ze mnie nie śmiał. Bym uchodził w otoczeniu za człowieka dalekiego od wszelkiej dewocji, wierzącego, ale religijnie powściągliwego, bo wszelka przesada religijna jest w moim otoczeniu przyjmowana z politowaniem”. Zapinamy jeden pas bezpieczeństwa, drugi, łapiemy się kurczowo jednej poręczy, drugiej i tak zabezpieczeni wołamy: a teraz, Boże, zrób ze mną co chcesz ! Tak się jednak nie da. Gdy Duch Święty zstąpił na Apostołów w dzień Pięćdziesiątnicy, wielu ludzi postrzegało ich jako pijanych. Pan Bóg nie patrząc, co powiedzą o Apostołach inni, porwał ich płomieniem swojej miłości. I ty musisz się liczyć z tym, że przyjmując Ducha Świętego, wedle ludzkiej miary być może stracisz, dla niektórych staniesz się śmieszny, a nawet będziesz narażony na męczeństwo. Nie chodzi mi wprawdzie o męczeństwo krwi, ale – jak pisał Herbert – spotka cię chłosta śmiechu. To grozi ci dziś tu, w tym kraju, wśród tych ludzi. Tu też każdego dnia trwa prześladowanie chrześcijan. Prześladowanie ironią i szyderstwem. Wielu tych prześladowań nie wytrzymuje,

środa, 13 stycznia 2010

Jezus drogą do Ojca... (J 14,6-21)

"Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście. Rzekł do Niego Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie - wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię. Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze - Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was. Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie."
KOMENTARZ:
Jezus jest drogą do Ojca. Treścią wiary, którą Jezus chce przekazać, jest prawda o tym, że Ojciec jest w Synu i Syn jest w Ojcu. Ta ścisła więź Osób Boskich jest czymś, co uwidacznia się w czynach Jezusa. Wierzący w Jezusa mogą, w Jego imię, czynić te same dzieła, a więc mogą być w takiej samej bliskości z Ojcem, w jakiej pozostaje Syn. Problemem uczniów jest to, że na Jezusa potrafią patrzeć wyłącznie jak na człowieka obecnego w konkretnym miejscu i czasie.

wtorek, 12 stycznia 2010

Koronka do miłosierdzia Bożego

Co wiedzieć warto ?

KORONKA DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
(do odmawiania na zwykłej cząstce różańca)
Na początku:
  Ojcze nasz...
  Zdrowaś Mario...
  Wierzę w Boga...
Na dużych paciorkach:
  Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę
i Bóstwo Najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego
Jezusa Chrystusa, na przebłagania za grzechy nasze
i
całego świata.
Na małych paciorkach:
  Dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas
i
całego świata.
Na zakończenie:
  Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny,
zmiłuj się nad nami i nad całym światem.
(3 razy)
 

środa, 6 stycznia 2010

Pomocna dłoń...

Jezus jest Mesjaszem. Wiemy już, że zapowiedział Go Bóg po grzechu pierworodnym. Oczekiwano Go przez wiele lat. Urodził się w Betlejem, mieszkał w Nazarecie, zagubił się w świątyni, nauczał w Palestynie, ukrzyżowano Go na Golgocie w pobliżu Jerozolimy. Ewangelia mówi, że trzeciego dnia zmartwychwstał, a potem po 40 dniach wstąpił do nieba.
Jezus, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, jest twoim Zbawicielem. Pomyśl, jak wiele Mu zawdzięczasz...
Słowo, imię „JEZUS” (Bóg zbawia; Jahwe jest zbawieniem) oznacza misję Jezusa. Podobnie słowo „CHRYSTUS” nie jest nazwiskiem Pana Jezusa . W starożytności nie było nazwisk. Słowo „Chrystus” jest greckim odpowiednikiem hebrajskiego słowa „Mesjasz”. A więc Jezus z Nazaretu jest obiecanym Mesjaszem czyli Chrystusem.
Jezus
- prawdziwy człowiek
- z Nazaretu
- potomek króla Dawida (syn Dawida)
- namaszczony Duchem Świętym (tzn. Mesjasz, Chrystus, Pomazaniec Pański), kapłan, prorok i król nauczający i działający w mocy Ducha Świętego
- prawdziwość Jego nauki potwierdzały znaki i cuda.
A kim jest Jezus Chrystus dla ciebie ?

Charyzmaty Ducha Świętego (1 Kor 12,1-11)

"Nie chciałbym, bracia, byście nie wiedzieli o darach duchowych. Wiecie, że gdyście byli poganami, ciągnęło was nieodparcie ku niemym bożkom. Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: «Niech Jezus będzie przeklęty!». Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus». Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra. Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce. "
KOMENTARZ:
Charyzmaty, o których pisze tu św.Paweł, są szczególnymi darami łaski Bożej, udzielonymi ludziom bez żadnej ich zasługi. Nie są one jednak udzielane nikomu dla prywatnego użytku, ale mają służyć wspólnocie do wzrostu w świętości. Podstawowym kryterium prawdziwości daru jest to, że wszelkie jego przejawy przyczyniają się do oddawania przez wiernych czci Bogu. Gdy pojawiają się nieporozumienia, oznacza to, że ludzie niewłaściwie posługują się otrzymanym darem lub tylko udają, że dar został im udzielony.

sobota, 2 stycznia 2010

Katechizm, część 5


A teraz odpowiedz na następujące pytania:
1. Co to jest grzech?
2. Kiedy człowiek popełnia grzech ciężki?
3. Czego dokonuje Chrystus w sakramencie pokuty?
4. W jaki sposób człowiek umacnia swoją więź z Bogiem?

Uroczystość Objawienia Pańskiego

Obchodzona każdego roku 6 stycznia uroczystość Objawienia Pańskiego, zwana w polskiej tradycji świętem Trzech Króli, jest najstarszym - obok Wielkanocy - świętem kościelnym. Boże Narodzenie koncentruje się na uniżeniu Jezusa, a Objawienie Pańskie wskazuje na Boską wielkość nowonarodzonego Dziecięcia. Bóstwo Chrystusa uznali Mędrcy ze Wschodu, padając przed Nim na twarz, oddając Mu pokłon i ofiarując dary. To samo Bóstwo obwieścił głos Ojca z nieba w momencie chrztu Chrystusa w wodach Jordanu. Swe Bóstwo okazał wobec Apostołów sam Jezus, gdy dokonał pierwszego cudu przemiany wody w wino, aby "objawić swoją chwałę i by uwierzyli w Niego Jego uczniowie". W mędrcach - "reprezentantach wyznawców sąsiednich religii pogańskich - Ewangelia widzi pierwociny narodów, które przyjmą Dobrą Nowinę zbawienia".
Objawienie Pańskie było znane już od III w. Tego właśnie dnia obchodził Kościół grecki święto Bożego Narodzenia, ale w treści znacznie poszerzonej: jako uroczystość Epifanii, czyli zjawienia się Boga na ziemi w tajemnicy wcielenia. Na Zachodzie uroczystość Objawienia Pańskiego datuje się od końca IV w. (oddzielnie od Bożego Narodzenia).
Chociaż uroczystość Objawienia Pańskiego powszechnie jest u nas zwana świętem Trzech Króli, jednak Ewangelie nie nazywają Mędrców królami, ani też nie podają ich liczby. O trzech Mędrcach - w związku z symbolicznymi trzema darami, jakie złożyli Chrystusowi - zaczęto pisać w III w. Ich imiona - Kacper, Melchior, Baltazar - pojawiły się w średniowieczu.
Magowie który przybyli do Betlejem złożyli Jezusowi swoje dary. Kadzidło i mirra były wówczas na wagę złota. Należały bowiem do najkosztowniejszych darów. Była to żywica z rzadkich drzew o silnym i miłym zapachu. Palono ją dla przyjemności w pałacach możnych.
Od XV/XVI w. w kościołach poświęca się kadzidło i kredę. Kredą oznaczamy drzwi na znak, że w naszym mieszkaniu przyjęliśmy Wcielonego Syna Bożego. Piszemy na drzwiach litery K+M+B, które mają oznaczać imiona Mędrców (Kacper, Melchior, Baltazar) lub też mogą być pierwszymi literami łacińskiego zdania: (Niech) Chrystus mieszkanie błogosławi - po łacinie: Christus mansionem benedicat. Zwykle dodajemy jeszcze aktualny rok.
Objawienie Pańskie jest świętem nakazanym i tego dnia każda osoba wierząca ma obowiązek uczestnictwa we mszy świętej.