"Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy /tak/ płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: Niewiasto, czemu płaczesz? Odpowiedziała im: Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę. Jezus rzekł do niej: Mario! A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: Rabbuni, to znaczy: Nauczycielu. Rzekł do niej Jezus: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: Widziałam Pana i to mi powiedział."
KOMENTARZ
Liturgia słowa w tygodniu Wielkanocy zbiera główne świadectwa o Zmartwychwstaniu i podaje je wiernym do rozmyślania, aby umocnili się w wierze. Dzisiaj podejmuje opowiadanie o Magdalenie, „Marii z Magdali; Jezus wyrzucił z niej siedem złych duchów” (Mk 16, 9), która wyróżnia się w grupie pobożnych niewiast gorącą miłością i troską w szukaniu Pana. Pierwsza pobiegła uwiadomić Piotra, że grób jest pusty, następnie zawraca, a gdy uczniowie, stwierdziwszy fakt, wracają do domu, ona zatrzymuje się „przed grobem płacząc” (J 20, 11). Nie uspokaja się: pragnie znaleźć za wszelką cenę to święte ciało. Jest tak opanowana tą myślą i swoim bólem, że nie zdumiewa jej ani nie przeraża widzenie aniołów. Na ich pytanie wyjaśnia powód swoich łez: „Zabrano Pana mego, i nie wiem, gdzie Go położono” (tamże 13). Kiedy Jezus jej się ukazuje, nie poznaje Go; lecz biorąc Go za ogrodnika mówi do niego: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę” (tamże 15). Maria nie myśli o zmartwychwstaniu, jest tak wzruszona, że płótna starannie złożone w pustym grobie nie zastanawiają jej. Nie pomyślała nawet, że byłoby niemożliwością dla niej, słabej niewiasty, przenieść zwłoki. Ogrom bólu nie pozwala jej rozumować. Szuka Jezusa umarłego; On stoi przed nią żywy, a ona Go nie poznaje. Lecz Pan zwraca się do niej po imieniu: „Mario!” Wystarcza to słowo, by zrozumiała wszystko: „Mistrzu!” (tamże 16). To okrzyk jej miłości i wiary. Maria pragnęłaby zostać u nóg Jezusa, którego wreszcie znalazła, lecz również ona otrzymuje zlecenie: „udaj się do moich braci” (tamże 17).
