W naszym wyznaniu wiary od chrztu powtarzamy: „Wierzę
w świętych obcowanie” — tzn. wierzę w istnienie łączności między
świętymi a mną, wierzę w to, że mogę obcować ze świętymi,
a dzieje się to tylko wtedy, kiedy znam konkretnego świętego i mogę
z nim zawrzeć przyjaźń. To mnie wprowadzi w wielką wspólnotę ludzi,
którzy potrafili wygrać życie. Takim konkretem ukazującym autentyczność wiary
w obcowaniu ze świętymi jest troska o to, by znać dokładnie życie przynajmniej
kilku świętych. Obecnie w życiorysach ukazuje się konkretnych ludzi,
którzy wędrowali drogą naszego szarego życia i potrafili wejść do domu
Ojca Niebieskiego. Takie życiorysy dotyczą św. Maksymiliana Kolbego, św. Brata
Alberta, św. Rafała Kalinowskiego. W nich już nie kładzie się nacisku na
cuda, lecz na konkret życia, który w spotkaniu z tymi świętymi
pozwala uwierzyć, że droga Ewangelii jest drogą możliwą do przebycia dla mnie.
Wejście w grono świętych jest wejściem we wspólnotę żyjącą
miłością, która ma to do siebie, że zawsze promieniuje. Jeżeli ktoś otwiera
swoje serce na spotkanie z człowiekiem wielkiego formatu, to pozostaje pod
działaniem doskonałej miłości wspólnoty ludzi świętych i w atmosferze ich
miłości o wiele łatwiej mu wędrować ewangeliczną drogą.
Rok Wiary daje sposobność pogłębienia wiary, większego zaufania
Bogu we wszystkim, co jest przedmiotem wiary, a więc również w prawdzie o
świętych obcowaniu. Co więcej, praktykowanie łączności ze świętymi i zmarłymi
bardziej nas z nimi łączy, w dodatku oni poprzez swoje wstawiennictwo pomogą
nam tu, na ziemi, pogłębić naszą wiarę.
Uroczystość Wszystkich Świętych i wspomnienie Wszystkich
Wiernych Zmarłych dają doskonałą okazję do refleksji nad życiem, jego celem, a
jednocześnie te pierwsze dni listopada, to szansa na pogłębienie łączności ze
świętymi i zmarłymi.
Przede wszystkim prawdziwy kult świętych jest oddaniem czci
Bogu, bo przecież święci osiągnęli niebo dzięki łasce Bożej, dzięki współpracy
z nią. To Bóg jest źródłem wszelkiej świętości.
Możemy ofiarować świętym naszą pamięć, która wyraża się w
czytaniu ich pism, rozpamiętywaniu ich życia, naśladowaniu, a także w
dedykowaniu im różnych "monumentów wiary" - kościołów, kaplic,
ołtarzy, obrazów, figur...
Nawiedzenie cmentarzy to szansa na ofiarowanie modlitw za bliskich zmarłych, ale jednocześnie jest to szansa na refleksję: oto ci, których groby nawiedzam, byli jeszcze niedawno tu, gdzie ja jestem - za krótką chwilę mojego życia to ja będę tam, gdzie oni już doszli... Kwiaty i znicze to swego rodzaju opakowanie - są potrzebne jako zewnętrzna forma naszej pamięci, jednak przede wszystkim potrzeba, abyśmy przynieśli naszym bliskim zmarłym dary duchowe: nasze modlitwy, stan łaski uświęcającej, Komunię św. przyjętą w intencji zmarłych. Nawiedzając groby zmarłych, mam szansę okazać im miłość przez dary duchowe, a jednocześnie szansę na właściwą refleksję nad sobą samą: z każdym dniem, z każdą chwilą jestem bliżej wieczności, moje ciało spocznie w grobie, a ja stanę przed Panem i zdam sprawę z czasu mojego życia na ziemi...
Nawiedzenie cmentarzy to szansa na ofiarowanie modlitw za bliskich zmarłych, ale jednocześnie jest to szansa na refleksję: oto ci, których groby nawiedzam, byli jeszcze niedawno tu, gdzie ja jestem - za krótką chwilę mojego życia to ja będę tam, gdzie oni już doszli... Kwiaty i znicze to swego rodzaju opakowanie - są potrzebne jako zewnętrzna forma naszej pamięci, jednak przede wszystkim potrzeba, abyśmy przynieśli naszym bliskim zmarłym dary duchowe: nasze modlitwy, stan łaski uświęcającej, Komunię św. przyjętą w intencji zmarłych. Nawiedzając groby zmarłych, mam szansę okazać im miłość przez dary duchowe, a jednocześnie szansę na właściwą refleksję nad sobą samą: z każdym dniem, z każdą chwilą jestem bliżej wieczności, moje ciało spocznie w grobie, a ja stanę przed Panem i zdam sprawę z czasu mojego życia na ziemi...
Moja nadzieja jest w Bogu Miłosiernym, do którego przecież
należymy i przed którym każdy stanie. Czy więc muszę się bać wieczności?
Przeciwnie! Muszę się bać dnia dzisiejszego, tj. mojego życia tu i teraz, żebym
nie zmarnowała łask Bożych i osiągnęła szczęście wieczne w królestwie Bożym.
"Czas ucieka, wieczność czeka" - nie ma odwrotu, z
każdym dniem jesteśmy bliżej naszych bliskich zmarłych, za krótką chwilę życia
dołączymy do nich... Czas biegnie nieubłaganie swoim rytmem, nie można go
spowolnić, zatrzymać ani przyśpieszyć, można go tylko dobrze wykorzystać lub w
czasie ziemskiego życia się zatracić... Rok Wiary jest szczególnym
wyzwaniem dla nas, abyśmy wchodzili w komunię ze świętymi i zmarłymi…
Rok Wiary jest szansą na pogłębienie komunii z nimi, a przez to
na pogłębienie naszej wiary. Mieszkańcy nieba nie potrzebują już wiary i
nadziei, oni mają wiedzę i oglądają Boga, a przenikani Jego odwieczną miłością
mogą umocnić naszą wiarę i nadzieję, abyśmy w miłości mogli dojść w swoim życiu
do domu Ojca.
